Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego polskie marki bieliźniane hołdują jednemu wzorcowi kobiecości – wulgarnej. Wielkie usta, jeszcze większy biust i długie, falujące włosy. Rozum podpowiadał, że to kwestia sprzedaży i tego, że tak właśnie panie chcą wyglądać, a panowie je widzieć. Zapewne był to główny powód, dla którego sama nigdy nie kupiłam bielizny żadnej polskiej marki. Na szczęście na rynku pojawiły się młode, prężne marki, które zaproponowały nową jakość, a ta doceniona została na całym świecie. Dosłownie!
Bieliznę młodziutkiej marki God Save Queens nosi sama Kylie Jenner, a na Instagramie śledzi ich ponad 89 tys fanów. To nieprawdopodobny sukces jak na markę, która powstała zaledwie dwa lata temu.
God Save Queens
Maffashion
Zuza Kuczyńska, która stworzyła wyjątkową Le Petit Trou, opowiadała mi, jak pierwszy raz pojechała na targi bielizny do Paryża. Setki wystawców z całego świata: Europy, Azji i Ameryki.
Zuzanna Kuczyńska
La Petit Trou
Na szczęście sąsiadki z targów myliły się. Koncept Le Petit Trou okazał się strzałem w dziesiątkę, bo Zuza, która pojechała na targi samochodem, zebrała kilkanaście zamówień. Dziś ich marka jest sprzedawana na całym świecie. Podobny sukces odniosły również inne polskie marki RILKE czy LOVE AND LACE.
Co w tej bieliźnie wyjątkowego? Otóż, oglądasz, patrzysz i myślisz sobie, że koniecznie musisz ją mieć. To jest bielizna, o której myślisz, kiedy masz ją na sobie. Nie chowasz jej. Wręcz przeciwnie, chętnie uchylasz rąbka tajemnicy, kiedy koronkowe, delikatne cudo niby niechcący wychyla się spod swetra czy koszuli. Ale o to właśnie chodzi w dobrej bieliźnie! Masz się w niej czuć kobieco!



