Jarosław Kuźniar, nowy ekspert piłkarski
Jarosław Kuźniar, nowy ekspert piłkarski Fot. Artur Kubasik / Agencja Gazeta

Futbol to taka prosta gra. Dwie drużyny, dwie bramki, jedenastu zawodników. I jedna piłka. Banalne. Czy to znaczy o piłce nożnej mówić i pisać może każdy? Moim zdaniem nie. Ale, ponieważ zbliża się Euro, wielu ostatnio próbuje. Niestety ze średnim skutkiem.

REKLAMA
Blisko, blisko, coraz bliżej. Do Euro oczywiście. Z tej okazji pojawiają się kolejni dziennikarze, którzy znają się na wszystkim. Czyli na niczym.
Na początek kilka przykładów. Jarosław Kuźniar pyta Jana Tomaszewskiego: "A jak Pan grał w Beerschot, czy Alicante, to też był Pan zdrajcą?". Na TVN 24 nazywają Jerzego Dudka "gwiazdą Realu Madryt".
W końcu, Monika Olejnik dumnie oświadcza: "Ja wiem co się w piłce dzieje. Niedawno byłam na meczu Legii z Koroną i kibice Korony rzucali na boisko petardy oraz świece dymne i śpiewali takie rzeczy, że tutaj ich nie powtórzę".
To dobrze, że w końcu się wybrała. Pamiętam, że po zdobytym przez Legię mistrzostwie w 2006 (i lekkim zdemolowaniu Starówki przez jej kibiców) przepytywała działacza warszawskiego klubu w swoim programie. Na jego kontrę: "a Pani to w ogóle była kiedyś na jakimś meczu?", odpowiedziała z rozbrajającą szczerością: "Nie. Ale niedawno przechodziłam obok stadionu". Czyli w końcu poszła na jakiś mecz, brawo.
Mam do wspomnianych dziennikarzy ogromny szacunek. Tym bardziej, że sam dopiero zaczynam. Ale widzę różnicę pomiędzy grą w klubie i grą w reprezentacji. Jeśli dla Jarosława Kuźniara ona nie istnieje to świat jest pełen zdrajców. Wiem też, czym różnią się barwy kibiców Legii i Korony.
Tak jak i to, że obecność na jednym meczu nie świadczy o znajomości realiów polskiej piłki. Byłem kiedyś w Sejmie (nawet dwa razy), ale o realiach polskiej polityki wiem pewnie tyle, co Monika Olejnik o piłce nożnej. Z tym, że o polityce nie piszę, bo pewnie bym się ośmieszył, tak jak ośmieszają się coraz częściej "dziennikarze - przebierańcy".
O statusie Jerzego Dudka w Realu Madryt najlepiej świadczy ostatnia rozmowa Fabio Cannavaro z jednym z polskich dziennikarzy.
"- Kojarzysz jakichś polskich zawodników?
- Oj, ciężko mi podać jakiekolwiek nazwiska. Nie dlatego, że ich nie znam. Kojarzę z twarzy, ale nie proś mnie o podawanie nazwisk (śmiech).
- Jerzy Dudek?
- Tak, no z twarzy kojarzę, ale bliżej nie znam.
- Jak to? Były bramkarz Realu, Twój kolega z szatni!
- Aaa, Jurek Dudek! (śmiech) Dobry kumpel i bardzo sympatyczny człowiek!".
Rzeczywiście to wspaniały bramkarz, pamiętam, że zrobili dla niego "szpaler". Ale gwiazdą to tam był Ronaldo, albo Raul.
Zresztą to tylko wierzchołek góry lodowej. Szerszą skalę zjawiska pt. "Wszyscy piszemy o polskiej reprezentacji" prezentuje na swoim blogu Przemysław Rudzki. I ciężko się dziwić jego oburzeniu, gdy słyszy, jak nowi koledzy po fachu, zadają Błaszczykowskiemu i spółce pytania w stylu "Jak się Panu spało?".
Przemysław Rudzki
Dziennikarz sportowy

Cieszę się z tego bardzo, bowiem wreszcie polscy piłkarze docenili trochę mnie i kilku moich kolegów, błądząc za nami wzrokiem, czekając na pytania od nas, po tym, jak kolejny raz musieli udzielać się w kwestiach typu: "Jak się panu spało?" czy też "Jak radzi pan sobie z presją?". Ewentualnie: "Jak forma?", czy "Jak pan oceni zgrupowanie?". Duża liczba mędrców bez przerwy snuła wywody o przygotowaniu fizycznym, jakby zapominając, że na koniec liczy się jednak najbardziej co innego - kto umie grać w piłkę, a kto nie. Zapominając dodać, że nie wiedzą, co to jest to całe "przygotowanie fizyczne". Tak, futbol jest prosty, czytelny, łatwy w odbiorze, ale tylko wtedy, jeśli go kochasz, jeśli masz go we krwi, nie zaś z doskoku - wtedy zbyt często jesteśmy świadkami zderzenia światów, które w skrócie nazwę błazenadą. CZYTAJ WIĘCEJ


Czy uważam, że Olejnik, Kuźniar i inni "dziennikarze - przebierańcy" powinni mieć redakcyjny zakaz rozmawiania o piłce? Skąd!
A niech gadają, niech piszą! Ale niech szanują swoich czytelników i widzów. I wcześniej niech obejrzą kilka spotkań. Albo kilkadziesiąt. A najlepiej niech sami zagrają. To naprawdę fajna gra.
Camus nawet powiedział, że wszystko, co wie o życiu, zawdzięcza właśnie piłce nożnej.
Jeśli to nie jest wystarczający powód, to dam inny. Ostatnio przeczytałem, że 57% Polaków nie interesuje się futbolem. Że niby mało. To bzdura. To znaczy, że 43% ekscytuje się piłką i chce o niej rzetelnej informacj, bądź publicystyki… To niemało, jakieś 17 milionów osób. 17 milionów Polaków nie może się mylić. Poza tym… czy to mała widownia?