Napady na banki nie są w Polsce częste.
Napady na banki nie są w Polsce częste. Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

W poniedziałek doszło do dwóch zuchwałych kradzieży w placówkach bankowych. Jeden miał miejsce w Rzeszowie, zaś drugi w Nowej Soli. Sprawcy są nadal na wolności.

REKLAMA
Napady jednak w niczym nie przypominały zuchwałych kradzieży z "Włamanie na śniadanie" z Brucem Willisem w roli głównej. Pierwszy miał miejsce w Nowej Soli. Złodziej sterroryzował personel banku bronią lub jej atrapą. Nie wiadomo, jak dużą kwotę ukradł. Z ustaleń wynika, że przestępca uciekł z banku na rowerze. Według jednego ze świadków bandyta na jednośladzie podjechał do samochodu, który na niego czekał i odjechał w nieznanym kierunku.
Drugi napad na bank miał miejsce w Rzeszowie. Dwaj mężczyźni w wieku około 17 i 40 lat sterroryzowali obsługę nożem. Złodzieje ukradli 14 tys. zł i laptopa. Pracownicę banku zaciągnęli na zaplecze głównego pomieszczenia, tam ją związali kablem lub sznurem. Kobieta uwolniła się sama i zadzwoniła na policję.
Napady na placówki bankowe w Polsce zdarzają się dosyć rzadko. Zamknięte sejfy, które powoli wydają gotówkę i zazwyczaj złodzieje muszą się zadowolić niewielkim łupem. Pisaliśmy, że "modne" stały się za to napady na bankomaty o czym pisaliśmy jakiś czas temu. W pełni zasilona maszyna może mieć wewnątrz nawet milion złotych.

Napisz do autora: piotr.celej@natemat.pl