Radni PiS nie chcą odbierać Lechowi Wałęsie honorowych obywatelstw ich miast. Na razie.
Radni PiS nie chcą odbierać Lechowi Wałęsie honorowych obywatelstw ich miast. Na razie. Fot. S.Kamiński/AG

PiS już chce odebrać Lechowi Wałęsie patronat nad gdańskim lotniskiem. Kolejne mogą być tytuły honorowych obywateli miast czy patronaty ulic. Ale lokalni radni są dużo bardziej wyważeni i rozsądni niż posłowie czy ministrowie tej partii. O pomyśle odebrania honorowego obywatelstwa swoich miast Wałęsie mówią ostrożnie, albo wręcz z góry go odrzucają.

REKLAMA
Politycy Prawa i Sprawiedliwości ostro oceniają zawartość archiwum Kiszczaka. Antoni Macierewicz mówi o utracie statusu legendy. Podobnie ostro wypowiada się szef dyplomacji Witold Waszczykowski. Andrzej Jaworski, szef PiS w Gdańsku, chce odebrania Wałęsie patronatu nad gdańskim lotniskiem.
Wałęsa jak Armia Czerwona?
A to może wywołać lawinę. Wszak były lider "Solidarności" jest honorowym obywatelem wielu miast. W niektórych ma też swoje ulice albo szkoły. Już w poniedziałek, kiedy IPN wpuścił do czytelni dziennikarzy i historyków internauci proponowali, by były prezydent stracił tytuł honorowego obywatela Mielca. Wpis podał dalej Krzysztof Sobolewski, wpływowy, choć trzymający się w cieniu, polityk PiS. Był jedną z kilku osób, którym podczas wieczoru wyborczego podziękował Prezes.
logo
Fot. Zrzut ekranu z twitter.com/AC_Sobol
Ala na razie miejscy radni podchodzą do tego pomysłu z rezerwą. – To kwestia do przedyskutowania, są głosy, by odebrać Lechowi Wałęsie ten tytuł – mówi radny Krzysztof Szostak. – Na razie trzeba poczekać, co szczegółowo wyjdzie z tych dokumentów, trzeba się zastanowić. Ale faktem jest, że ten tytuł nie został nadany z czystych zasług dla miasta, gdyby je brać pod uwagę, nie byłoby podstaw do przyznania tego tytułu – zaznacza.
Wałęsa jest bezpieczny. Na razie
Kiedy więc kurz opadnie, temat pojawi się na posiedzeniu klubu PiS. – Jest w Mielcu człowiek, który nazywa się Józef Szyler. On już w latach 90. zapoznał się ze swoją teczką i są tam poszlaki, że przez donosy został zwolniony ze Stoczni Gdańskiej, dostał wilczy bilet i nie mógł znaleźć pracy. Dlatego nad sprawą trzeba się zastanowić – dodaje Szostak. Zaznacza, że jeśli klub zdecyduje, by głosować za odebraniem Wałęsie tytułu, on także zagłosuje "za".
Podobnie sceptyczni są radni w innych miastach. Honorowym Obywatelem Białegostoku Wałęsa został już w 1990 roku. I wiele wskazuje na to, że tak zostanie, bo nawet PiS nie ma zamiaru odbierać byłemu prezydentowi tego tytułu. Przynajmniej na razie. – Na razie się nad tym nie zastanawiałem. To chyba nie jest najważniejsza sprawa jeśli chodzi o prace Rady Miejskiej – mówi w rozmowie z naTemat Mariusz Gromko, szef klubu PiS. – Żadna dyskusja na ten temat się nie odbyła, ale nie wykluczam, że do niej dojdzie – dodaje.
"Nikt nie podważa jego zasług jako szefa 'S'"
Nawet w mieście Andrzeja Dudy, który stwierdził "tak właśnie wygląda III RP", nie palą się do odbierania "Bolkowi" tytułu honorowego obywatela miasta. – Kiedy Lech Wałęsa dostawał honorowe obywatelstwo Krakowa, nie było powodów, by mu go nie przyznawać – zauważa Adam Kalita, radny PiS i były działacz "Solidarności". – Teraz, po tym, co się stało, jest dla mnie oczywiste, że współpracował. Ale na razie nikt nie podważa i nie podważy jego zasług jako szefa związku i w podziemiu – dodaje radny.
– Nie wyobrażam sobie, by ktoś wpadł na pomysł odbierania Lechowi Wałęsie tego tytułu, bo rozpoczęlibyśmy grę, która donikąd nas nie zaprowadzi, musielibyśmy sprawdzać i prześwietlać wszystkich – wskazuje Adam Kalita.
Co na to centrala?
Krakowski polityk ostrożnie podchodzi do pomysłu posła PiS Andrzeja Jaworskiego, by Wałęsa przestał być patronem gdańskiego lotniska. – Niech sobie samorząd Gdańska się w to bawi – ucina Adam Kalita. – W Krakowie nie było takiej praktyki, by odbierać komuś honorowe obywatelstwo. Rozpoczynanie wojny o Lecha Wałęsę, to rozpoczęcie wojny z całym procesem przyznawania wyróżnień i odznaczenia. Rada Miasta Krakowa popełniłaby błąd, gdyby rozpoczęła takie zabawy – dodaje radny PiS.
O ile więc posłowie i ministrowie z PiS nie mają problemu z wydawaniem ostrych sądów bez zapoznania się z dokumentami, o tyle radni tej partii zdają się być bardziej rozsądni i wyważeni. Ale jeśli centrala będzie chciała ostatecznej rozprawy z symbolem "Solidarności", może po prostu zmusić swoich radnych do przegłosowania uchwał. A patrząc na impet i zaciekłość, z jakimi politycy PiS zwalczają Wałęsę, nie można takiego scenariusza wykluczyć.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl