Fot. Radio Nederland Wereldomroep / http://www.flickr.com/photos/rnw/3284948742 / CC BY http://creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/

Kontrowersyjne metody ochrony dziennikarzy BBC ujawnia w swojej książce Craig Summers - były ochroniarz ekip reporterskich brytyjskiej telewizji. W publikacji, którą stacja podobno za wszelką cenę chciała wstrzymać opisuje między innymi, jak w Indonezji bez wahania spalił ciało martwego dziecka.

REKLAMA
Craig Summers to były brytyjski żołnierz, który po zakończeniu służby w armii przez wiele lat nie opuszczał front najważniejszych wydarzeń na świecie zabezpieczając dziennikarzy BBC. Dzisiaj odszedł z publicznej stacji do komercyjnego Sky TV i postanowił poprzedni etap swojej kariery podsumować biografią, w której opisuje, jak wyglądała jego praca. W książce "Bodyguard: My Life On The Frontline" wspomina więc między innymi o tym, na jakie trudy ekipa BBC była narażona podczas przygotowywania materiałów o tsunami, które dotknęło Indonezję w 2004 roku.
Wspominając swoją odwagę ochroniarz przytacza więc między innymi historię o tym, jak na progu domu, w którym mieszkał w raz z dziennikarzami odkrył ciało maleńkiego dziecka. Każdy normalny człowiek zawiadomiłby o tym odpowiednie służby, lub w ostateczności spróbował zrobić zmarłemu choćby prowizoryczny pochówek. Summers uznał jednak, że sytuacja w dotkniętym kataklizmem kraju niewiele różni się od linii frontu i natychmiast postanowił zlikwidować zagrożenie. Bo jak pisze w swojej biografii, martwe dziecko na progu było dla niego w tym momencie tym samym, co zatkana toaleta. Obie sytuacje mogłyby bowiem zagrozić jego chlebodawcom.
"Szczycę się moją pracą" - pisze były ochroniarz BBC. "Nikt na tym wyjeździe nie zachorował. Nikt nie był nawet zagrożony biegunką i wiedziałem, że robię co do mnie należy utrzymując wszystkich w zdrowiu" - dodaje. W jednym rzędzie zestawiając potajemne spalenie zwłok dziecka z tym, że trzymał ostry reżim jeśli chodzi o to, by każdy w ekipie pamiętał o myciu rąk. Ciała malucha Summers pozbył się bowiem tak szybko, jak to było możliwe. Jak pisze, z progu zabrał je natychmiast gołymi rękami i w raz z australijskim sanitariuszem, którego spotkał po drodze spalił je na stosie śmieci koło drogi.
Świadkiem tego wszystkiego miał być także producent BBC Peter Leng, jednak Craig Summers zmusił go do zachowania tajemnicy w tej sprawie. Towarzyszący im w Indonezji dziennikarz Ben Brown podobno nawet o niczym się nie dowiedział. "Wtedy czuliśmy, że to najprostsza i najbardziej humanitarna rzecz, jaką możemy zrobić" - ocenił ochroniarz. Pewności, że w ten sam sposób ocenią inni, gdy ta historia wyjdzie na jaw nie mieli już jednak w BBC. Gdy Summers przesłał do wglądu rękopis swoim byłym szefom z działu ochrony BBC, ci przez natychmiast zaczęli go przekonywać, że to co napisał, nie powinno się ukazać w książce. Przekonując, że bez wątpienia postawi to firmę w bardzo niekorzystnym świetle.