Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

Mistrzostwa Europy rozpoczynają się już w piątek. Wszystko powinno być dopięte na ostatni guzik. Tak jednak nie jest. Przynajmniej w Warszawie. Blisko 40 podwykonawców Stadionu Narodowego nie otrzymało od NCS zapłaty za roboty przy budowie stadionu. Dług sięga 100 milionów złotych. Teraz w akcie desperacji zdecydowali się na blokadę obiektu. Sprawę uratować może prezes NCS, od którego domagają się pisemnej gwarancji wypłaty.

REKLAMA
Przedsiębiorcy nie wytrzymali. Mają dość wzajemnego przepychania się pismami z inwestorem i generalnym wykonawcą. Zapewnienia, że pieniądze zostaną były od miesięcy, ale jak to bywa, na zapewnieniach się skończyło.

– Jesteśmy zdesperowani, nie cofniemy się przed niczym – mówi jeden z właścicieli takiej firmy. Nie ujawnia swych danych, bo kontrakt zabrania mu wypowiadania się o inwestycji.


źródło: "Rzeczpospolita"

Rozmowy ostatniej szansy mają odbyć się dzisiaj w Narodowym Centurum Sportu. Budowlańcy zapewniają, że jeżeli nie otrzymają pisemnej gwarancji zapłaty to zagrodzą autami wejście na stadion.
"Milion wyparował, zrobili nas w balona na kasie". Stewardzi, którzy mają ochraniać Euro, rozważają strajk

W proteście może wziąć udział nawet 6 tysięcy osób. Wszystko może skończyć się dobrze, bo po pierwsze Euro rozpoczyna się już w piątek. Po drugie, NCS w razie czego ma zabezpieczenie finansowe na kwotę 152 milionów złotych dostarczone przez generalnego wykonawcę
Więcej przeczytasz w "Rzeczpospolitej"