Fot. Unsplash/Pixabay/CC0 Public Domain

Nie odrywamy wzroku od smarftonów i to żadne odkrycie. Rzadko jednak zastanawiamy się, jakie to ma skutki. Od rana do wieczora – i jeszcze dłużej – przechodzimy niedostrzegalne, za to druzgocące zmiany. – Nasze mózgi wymagają już ciągłej stymulacji – alarmuje psycholożka społeczna Sherry Turkle.

REKLAMA
– To zagrożenie większe, niż może się wydawać – przekonuje Turkle. – Ewoluujemy w osoby, które negują samotność. Każdy moment "sam na sam" wydaje się zbędny. To spory błąd – dodaje. Pozbywamy się spokoju, co rzeczywiście było ważne, ale... tysiące lat temu w dziczy.
Wpatrzeni w ekrany, stymulujemy mózg tak, że oddziela nas od rzeczywistości. A urwany kontakt z nią popycha już w stronę depresji. – Nie myślimy racjonalnie, właściwie nie myślimy w ogóle – tak życie ze smartfonem ocenia Turkle. I znów odwołuje się do czasów w dziczy. – Trafiamy do niej za każdym razem, gdy coś googlujemy – przekonuje.
Przywiązani do technologii, zamiast zyskiwać, tracimy. A dla równowagi wystarczyłaby godzina bez telefonu. Łatwe? Kilka miesięcy temu Eric Pickersgill wykonał serię zdjęć pt. "Removed". Dosłownie wyrwał ludziom z rąk urządzenia, bez których tak ciężko żyć – jak pisaliśmy, chciał zwrócić uwagę na to, co wszyscy sobie robimy. Turkle apeluje więc: Wyjdźmy z dziczy.
źródło: Huffington Post

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl