Żegnajcie autobusy i tramwaje! Ekspert: Koszt wynajmu w „samochodowym Veturillo” mógłby wynieść 5 zł na godzinę

Za cenę podwójnego biletu chętnie przesiadłbym się do wypożyczonego auta.
Za cenę podwójnego biletu chętnie przesiadłbym się do wypożyczonego auta. fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Pod koniec kwietnia ruszy pierwsza w Polsce wypożyczalnia samochodów na godziny. Niestety, to jeszcze nie samochodowe Veturillo dla wszystkich mieszkańców stolicy, ale na pewno początek komunikacyjnej rewolucji.


– Cenowo oferta będzie niewiele droższa od korzystania z taksówek, ale na pewno będzie taniej niż kupno auta na firmę albo leasing – mówi naTemat Paweł Reczyński, szef i jeden z założycieli Carsson. To młoda firma na polskim rynku. Ma flotę 350 aut, które wynajmuje jak wiele innych wypożyczalni samochodowych. Reczyński szuka jednak nowych rozwiązań, a jego zdaniem kupowanie samochodu na własność to strata pieniędzy.


Carsson zaparkuje kilka samochodów w podziemnym garażu jednego z biurowców. Firmy, które mają tam siedzibę będą mogły je użytkować płacąc niski abonament i dodatkowo opłatę liczoną od godziny jazdy. Rezerwacją aut zajmie się recepcja budynku, podobnie jak w wielu firmach rezerwuje się sale konferencyjne.


– Przecież autem nie jeździ się non stop, a kiedy stoi nieużywane na parkingu tyka licznik utraty wartości. W dużych miastach przyszłością jest ekonomia współdzielenia i i car-sharing, gdzie grupa osób czy społeczność osiedla czy ulicy użytkuje samochody i dzieląc się kosztami – mówi dalej. Ofertę „wypożyczalni na godziny” kieruje na razie do społeczności start-upowców skupionych wokół jednego z warszawskich akceleratorów biznesu. Wiadomo, ten target klientów podchwytuje wszystkie nowinki. Jeśli usługa się zostanie dobrze przyjęta Reczyński nie wyklucza upowszechnienia systemu.
Pożycz auto
Prawdziwą rewolucją byłoby jednak uruchomienie systemu wypożyczalni miejskich aut na wzór rowerowego Veturillo. W Warszawie mówi się o tym od kilku lat. Według ostatnich wypowiedzi oficjeli, system miał wystartować wiosną 2016 roku, a później, że w drugiej połowie 2016 roku. Tymczasem mamy wiosnę i niewiele się wydarzyło. Prowadzenie sprawy przejął Zakład Transportu Miejskiego. Nie ma jeszcze ogłoszonego przetargu. Trwają uzgodnienia czy auta z floty wynajmu mogłyby korzystać za darmo z miejsc parkingowych czy buspasów.
Igor Krajnow, ZTM warszawa

Miejskie wypożyczalnie byłyby uruchomione przez wybraną w ramach postępowania o koncesję firmę. Koncesjonariusz byłby wtedy odpowiedzialny za uruchomienie tego całego systemu i później w zamian mógłby czerpać zyski z wypożyczania tych samochodów.

Przypomnijmy, że wstępne zainteresowane udziałem w przedsięwzięciu były Daimler ze swoim Car2go oraz BMW dysponujący serwisem drive-now.com. Jednak takich firm jest więcej. Na przykład amerykańska firma Zipcar oferuje wynajem samochodów w kilkudziesięciu amerykańskich miastach, a także w Londynie, Vancouver czy Barcelonie.


– Moi znajomi w Berlinie mówią, że dojeżdżają do pracy metrem, a wynajmują samochód jedynie wtedy kiedy jest on potrzebny. I tak mieszczą się w 70 euro miesięcznych kosztów za auto. To śmieszne pieniądze – opowiada Reczyński. Zna ten biznes na wylot, bo przez kilkanaście lat pracował w Polsce dla jednej z największych europejskich wypożyczalni Sixt. Pytany o koszty i jak widziałby "samochodowe veturillo" roztacza następująca wizję.

Aby system był powszechny, na początek należałoby udostępnić około 100 samochodów. Z podobnego poziomu startował warszawski Uber. Z czasem, gdy część kierowców przywykłaby do korzystania z wypożyczani należałoby wprowadzać kolejne dziesiątki aut. Trzeba przyjąć, że auta mogłyby swobodnie korzystać z publicznych miejsc parkingowych. Użytkownik musiałby się zarejestrować, mieć konto w systemie, które wcześniej zasilałby środkami, i z którego byłyby ściągane należności za wypożyczanie auta.
To po ile te samochody?
Teraz najważniejsze szczegóły finansowe, czyli za ile moglibyśmy jeździć. Liczymy od strony kosztów takiej wypożyczalni. Samochody w takich flotach finansuje się poprzez umowy z opcją buyback. Zakłada ona, że po 12-14 miesiącach użytkowania, auto jest sprzedawane. W tym czasie utrata wartości to 1-2 procent miesięcznie. Ta różnica w cenie nabycia i sprzedaży to podstawowy koszt, na którym buduje się cennik wypożyczalni. Miejskie autko Smart kosztuje około 47 tys. zł. Przy umowie na kilkadziesiąt sztuk kupujący wynegocjowałby rabat do 40 tys. zł. za auto. Po roku utrata wartości Smarta wyniesie 4800 zł., czyli pierwsza pozycja w cenniku, koszt auta, to 400 złotych miesięcznie.

Serwis, ubezpieczenie wyposażenie samochodu to około 300 zł. Suma to w przeliczeniu złotówka na godzinę użytkowania. Dalej należałoby dodać koszt obsługi systemu, sprzątania samochodów wraz kosztami paliwa. Reczyński z kalkulatorem w ręku oblicza, że suma kosztów po stronie wypożyczalni może wynosić około 5-7 złotych na godzinę.

Za tyle, plus marża organizatora, moglibyśmy wynajmować auta w Warszawie. To oczywiście przybliżone wyliczenia. Wiele zależy od tego, jakie będą warunki umowy, na których system zostałby zorganizowany. Nie komentują tego przedstawiciele Daimler AG – odpowiedzialni za projekt Car2Go. Jednak takie stawki nie są wcale nierealne. Obejrzyjcie cennik Car2go, w Berlinie koszt wynajęcia auta to 14,90 euro za godzinę, jeszcze taniej jest przy krótkich przejażdżkach – 19 eurocentów za minutę. Przy zarobkach 3 tys. euro miesięcznie dla Niemców to drobniaki. W Paryżu koszt wypożyczenia samochodu na pół godziny to 4 euro.

Wiem, że Polska to kraj w którym sformułowanie "dzielić coś z sąsiadami" dla wielu konsumentów zakrawa na niemożliwe. Jednak w pierwszym roku firma Nextbike, organizator Veturillo, odnotowała 2 mln wypożyczeń rowerów i przy 8 milionach zł przychodów miała 130 tys. czystego zysku. Czyli można.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl