W mieście nie opłaca się kupować samochodu. Taniej wyjdzie wypożyczyć.
W mieście nie opłaca się kupować samochodu. Taniej wyjdzie wypożyczyć. fot. DriveNow.com

Futurolog i ekonomista przewiduje, że już niedługo auta będziemy kupowali jak komórki. Zapłacimy kilkaset złotych miesięcznie, a co 2-3 lata wymienimy auto na dowolny, nowy model. Samochód w mieście, na własność, to przeżytek. Będziemy je wypożyczać na kwadranse albo dzielić z sąsiadami.

REKLAMA
Płać miesięcznie kilkaset złotych raty, a po 3-4 latach wymień sobie samochód na nowy. W ten sposób Skoda reklamuje swój nowy produkt w finansowaniu auta. Jak to działa? Sprawdziliśmy, że za skodę fabię wartą 42 tys. zł zapłacimy przez cztery lata niecałe 38 tys. (33,8 w ratach i 4 tys. zł wkładu własnego). Salon przejmie używany samochód wręczając kluczyki do nowego auta. Czy się opłaca?
To, co skoda nazywa innowacją, to tak naprawdę gwarantowana obietnica odkupienia samochodu używanego i to po niskiej cenie (w tym wypadku 14 tys. gdy czteroletnia salonowa Fabia z niskim przebiegiem kosztuje około 19-20 tys.). Do tego wysoka prowizja sprawia, że sam kredyt jest dość drogi, ponad 9,5 proc. rocznie.
logo
Tyle miesięcznie kosztuje Skoda Fabia z prawem wymiany na nowy model po 4 latach. To jeszcze nie rewolucja, ale już blisko. fot. Skoda

Zysk klienta? W praktyce przepłaca dobre kilka tysięcy złotych. Jednak, jak mawiają klasycy biznesu, nie cena jest najważniejsza, ale to, co otrzymujemy w zamian. Płacąc kilkuset złotowe raty Kowalski jeździ nowym autem, które w chwili, gdy skończą się gwarancje producenta, zostanie wymienione na nowe. Kierowca zdejmuje sobie też z głowy problem sprzedaży używanego auta. Stąd już blisko do prawdziwej rewolucji, w której samochody podobnie jak dziś telefony komórkowe będziemy kupować w abonamencie.
Auto w abonamencie
– Dziś płacimy pełną cenę za pełny produkt na własność. Klient ponosi koszty paliwa, serwisu, wymiany opon. Ale wystarczy podsumować te wydatki, zestawić z tym ile czasu spędzamy w samochodzie, do czego jest on faktycznie potrzebny. Wniosek? Większość kierowców niepotrzebnie szasta pieniędzmi – mówi Jacek Wiśniewski, futurolog i główny ekonomista banku Raiffeisen Polbank, który przewiduje, że już w ciągu kilku lat czeka nas motoryzacyjna rewolucja.
– Samochody będziemy kupowali w abonamencie np. na 20 lat z prawem wymiany co 2-3 lata na dowolne nowe auto z gamy producenta – prognozuje Wiśniewski. – Ewentualnie to Orlen albo producent prądu Tauron w zamian za długoletni kontrakt i wyłączność na korzystanie z ich usług oddadzą samochód za 1 zł. Tak jak obecnie otrzymujemy od operatorów telefon komórkowy – dodaje ekonomista.
Nad takimi modelami biznesowymi głowią się teraz najtęższe mózgi Doliny Krzemowej. Podobnie jak dziś, korzystając z poczty Gmail płacimy własną tożsamością i oglądaniem reklam, w przyszłości będziemy tylko kupować usługę przemieszczania się bez własności samochodu. Pierwszy krok w rewolucji zrobiła amerykańska firma Zipcar, która oferuje wynajem samochodów w kilkudziesięciu amerykańskich miastach, a także w Londynie, Vancouver czy Barcelonie.
Koniec ery taksówek
Jak to działa. Płacimy 10 dolarów miesięcznego abonamentu (albo 60 dol. rocznie), a rozliczamy się tylko za czas użytkowania samochodu: 7,73 dolara (w przeliczeniu 23 zł) za godzinę – to stawka w Nowym Jorku. Jeszcze ciekawiej jest w Barcelonie. W miesięcznym abonamencie (50 euro) mamy już 9 godzin jazdy, a za każdą kolejną godzinę stawka wyniesie 5,40 euro. Godzinną jazdę samochodem, w przeliczeniu około 23-25 zł, można porównać do krótkiego przejazdu taksówką w Warszawie. Tanio.
Dlatego polską stolicą zainteresował się Mercedes ze swoim systemem wypożyczania aut car2go oraz BMW i jego serwis drive-now.com. Już w 2020 roku Renault wieszczy koniec tradycyjnych spalinowych samochodów, które mieszkańcy dużych miast będą kupować na własność. Powód? W Paryżu rozwija się system wypożyczania małych aut miejskich. Kiedy startował, dostępnych było kilkaset aut, dziś jest ponad 3 tys. a samochody widoczne są co kilkaset metrów. Koszt wypożyczenia samochodu na pół godziny to 4 euro. Jedyna wada systemu to słabe możliwości dyscyplinowania kierowców, którzy palą papierosy, śmiecą, przewożą psy i koty.
– Jeśli nie wynajem, to na pewno współdzielenie auta z sąsiadami, przyjaciółmi albo kolegami z pracy. Samochód wykorzystywany przez jedną osobę, który przez większość dnia stoi na parkingu to strumień uciekających pieniędzy – mówi dalej Jacek Wiśniewski. Na przykład już dziś wiele budynków biurowych w Warszawie m.in. Eurocentrum przy al. Jerozolimskich oferuje najlepsze miejsca parkingowe za darmo osobom, które wspólnie przyjadą do pracy.
Podzielili auta
Mieszkańcy amerykańskiego kurortu w górskiego Aspen skrzyknęli i wspólnie korzystają z floty 10 aut. Nie są to miejskie wozidełka, w których mieszczą się dwie torby na zakupy i parasol. We flocie są ford c-max, duży suv ford explorer czy pickup chevrolet silverado.
Użytkownicy systemu płacą 10-dolarowy abonament miesięcznie oraz ponoszą koszt za przejechane kilometry w przeliczeniu od złotówki do 1,2 zł/km. Taniej niż w taxówce.
Według badań BMW, statystyczny mieszkaniec dużego europejskiego miasta spędza w aucie około niecałe 2 godziny dziennie, przejeżdżając dystans ok. 40 kilometrów: do pracy, na zakupy oraz w celach rozrywkowych: kino, restauracja, spotkania ze znajomymi. Gdyby te dane podstawić do zagranicznych cenników Zipcar albo miejskich wypożyczalni Mercedesa czy BMW, wyjdzie, że wynajmując samochód zapłacimy rocznie nie więcej niż 10 tys. zł. Opłaca się kupować nowe auto?