
Rodzina jest w szoku, podobnie jak wszyscy wierni, którzy w ten wielkanocny poniedziałek uczestniczyli w nabożeństwie w kościele w Kiełczu pod Nową Solą. Mała miejscowość, z pewnością wszyscy się znają. Wiedzą, że Wojtuś jest niepełnosprawny w stopniu wysokim. Nie chodzi, nie mówi, nie widzi. Tamtego dnia gaworzył w kościele. I właśnie to podobno bardzo zdenerwowało wikariusza, ks. Jacka.
"Gdyby matka tego dziecka była mądra, wyszłaby z kościoła" – powiedział nagle ksiądz cytowany przez lokalne media. Już wcześniej widać było, że jest poirytowany, jak pisała "Gazeta Lubuska", starał się manifestacyjnie przekrzykiwać dziecko. Matka wybiegła z płaczem.
Z "Gazety Lubuskiej"
Chłopiec jest niepełnosprawny, ale jak opowiadał jego ojciec, bardzo lubi kościoły i bardzo się w nich ożywia.
I tu można zadać odwieczne pytanie, dlaczego ludzie przestają chodzić do kościoła. Nie tylko dlatego, że – jak mówią młodzi – to są same nudy. Pisaliśmy o tym tutaj. Powodów jest więcej.
"To ksiądz powinien zachować się taktownie i mądrze w takiej sytuacji. To fakt, że są dzieci, które swoją niefrasobliwością zakłócą ciszę w kościele ale kapłan z wielką delikatnością powinien się zwrócić o wyciszenie w takiej sytuacji. Współczucia dla rodziców i bliskich" – piszą internauci.
Komentarz internautki
Na facebookowym profilu "Gazety Pomorskiej" gorąca dyskusja. "A jutro ten sam ksiądz z odczyta list Episkopatu na temat poczętych", "Tacy, zapewne nieliczni, księża niszczą Kościół. Ten kapłan natychmiast powinien ponieść konsekwencje i być odsunięty od posługi. Nie jest godny nosić koloratki" – piszą ludzie. I jeszcze taki komentarz: "A przecież każą rodzić o wiele bardziej chore dzieci! !!!co za obłuda".
źródło: "Gazeta Lubuska"
