
Problemy wokół organizacji gigantycznego zlotu młodzieży w Polsce narastają z każdym dniem. Obok Krakowa, który boryka się niefortunną lokalizacją, gdzie nie da się zagwarantować pełnego bezpieczeństwa pielgrzymom, o kłopotach zaczyna być głośno także w Częstochowie. Miastu brakuje pieniędzy, bagatela – 23 mln złotych.
Wizyta papieża to kosztowna impreza. Trzeba zapewnić opiekę lekarską, parkingi, na kilka dni zrewolucjonizować komunikację miejską. Policji brakuje tak podstawowych elementów zabezpieczenia trasy przejazdu Ojca Świętego, takich jak chociażby metalowe barierki. Wszystkie które były zarezerwował już Kraków. Władze miasta obliczyły, że potrzeba im około 24 mln. zł. Tymczasem wojewoda ocenia wydatki na… jeden milion.
Urzędnicy śląskiego urzędu wojewódzkiego uważają przedstawione przez władze miasta wydatki za grubo przesadzone. – To jest kwota łącznie z drogami, które są potrzebne, ale nie powstaną w trzy miesiące – komentował dla TVN24 Andrzej Szczeponek, dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Władze miasta obstają przy swoich wyliczeniach i sytuacja na kilka miesięcy przed zlotem staje się patowa. Szacuje się, że do Częstochowy przyjedzie około 1,5 mln ludzi z całego świata.
źródło: TVN24
