To szynka Krakus i ciastka Lajkonik nie są polskie? Jak Pola tropi zagraniczne firmy podszywające się pod polskie marki

Z czysto polskich produktów w sklepach ostał się na przykład karp
Z czysto polskich produktów w sklepach ostał się na przykład karp Fot. Łukasz Giza/ Agencja Gazeta
Kilka dni temu dni temu twórcy aplikacji Pola spytali użytkowników jakie było ich największe zaskoczenie przy odszyfrowaniu pochodzenia najpopularniejszych produktów w sklepach. No i posypały się zjadliwe komentarze: "Krakersy "Lajkonik", jakże pięknie brzmiąca nazwa, szkoda że kasa wędruje do… Piwo Żywiec wielkie rozczarowanie. Aż 1% udziału w koncernie holenderskim jest w polskich rękach !!! Kawa Prima już nie polska. Przyprawy Kamis, Pudliszki, Morliny, Sokołów też nie polskie"


Szynkę, kiełbasę i parówki trzymają Chińczycy
Czy może być coś bardziej polskiego niż buła z masłem oraz szynką konserwową Krakus czy wędlinami z ostródzkich zakładów Morliny? Tymczasem Pola jest bezwzględna. Kupując szynkę tak naprawdę wspieracie chińskie przedsiębiorstwo Shuanghui International, największego producenta wieprzowiny na świecie.
Od czasu kiedy zdjęcie z puszką opatrzoną napisem polish ham zrobił sobie zdjęcie Dwight Eisenhower sporo się pozmieniało. Wtedy właścicielem marki była Centrala Importowo-Eksportowa Artykułów i Przetworów Pochodzenia Zwierzęcego Animex. W latach 70’ XX wieku był to najpopularniejszy produkt eksportowy z Polski. W 1995 roku firma została sprywatyzowana i trafiła na giełdę papierów wartościowych. Zainteresował się amerykański gigant Smithfield. W 1999 roku wykupił pakiet większościowy i przejął zakłady. Później jak to w biznesie grubą rybę pożarła jeszcze większa - w tym wypadku bogaty chińczyk 2,5 milionowego miasteczka Luohe w Chinach. W 2013 roku wykupił akcje Smithfielda przejmując za jednym zamachem także biznesy w Polsce: Krakus, Morliny i markę parówek Berlinki.


Zdumiewające? To dopiero początek. Już ponad 200 tys. użytkowników telefonów korzysta z aplikacji Pola, pomagającej w odszyfrowaniu kodów kreskowych. W ciągu 5 miesięcy od powstania aplikacji powstania aplikacji przeskanowano 2 mln produktów. Baza danych Poli zawiera opis 1500 firm. Podpowiada, które produkty są polskie i ich producenci mają polskich właścicieli, a które jedynie przebierają się w biało-czerwone barwy. Według twórców to znacząca różnica. Jednak patriotów zakupowych ogarnia zdziwienie. Idący do sklepu konsument ma spory problem ze znalezieniem produktów, za którymi stoją polscy właściciele.


Uznawany powszechnie za polski majonez Winiary (kaliską fabrykę założył Alfred Nowacki, przedsiębiorca i żołnierz AK) od lat wchodzi w skład koncernu Nestlé. Producent przypraw Kamis - biznes założony przez biznesmena Marka Kamińskiego od 5 lat należy do międzynarodowej grupy McCormick (producent przypraw, musztard, keczupów, marynat, octów, soli smakowych.) Najpopularniejsze na naszym rynku krakersy Lajkonik to część niemieckiej grupy Bahlsen. Chcesz być patriotą zakupowym? - niemal ma czego wrzucić do koszyka.
Piotr Trudnowski, Klub Jagielloński

Aplikacja Pola ma służyć wybieraniu dobrych, polskich produktów i przełamaniu informacyjnej dysproporcji, która jest problemem naszych konsumentów. Badania pokazują, że Polacy pytani o najpopularniejsze produkty odpowiadają, że te najbardziej znane marki są polskie i kupując je chcą wspierać polską gospodarkę. Tymczasem wiele z identyfikowanych jako „polskie marki” lata temu zostało sprzedanych międzynarodowym koncernom, które cały czas chętnie w swoich przekazach reklamowych odwołują się do polskiej tradycji produktu. Pola powstała, by konsumenci mogli w prosty sposób pozyskać wiarygodne informacje i na tej podstawie podejmować samodzielne decyzję

Tajemnica czekolady
Ponad 85 proc. badanych uważa markę Wedel za zdecydowanie lub raczej polską - wynika z badań Klubu Jagiellońskiego. Tymczasem najsłynniejszy z polskich producentów słodyczy o przedwojennym rodowodzie został przejęty w 1991 roku przez PepsiCo. Początkowo był to sztandarowy przykład udanej prywatyzacji: kilka lat później okazało się, że inwestorowi strategicznemu nie zależy na całej firmie, a jedynie na jej części produkującej słone przekąski. W 1999 roku prawa do marki E. Wedel otrzymała brytyjska firma Cadbury. Od czerwca 2010 roku marka należy do japońskiego Lotte Group. Taki jest status marki założonej przez XIX wiecznego przedsiębiorcę z Warszawy Emila Wedla. W czekoladzie polskie firmy to rzadkość Wawel ma tylko 48 proc. polskiego kapitału. A za swojskim Mieszko stoi tajemnicza cypryjska spółka Bisantio Investments Ltd. Polskich barw w branży broni m.in Goplana należąca do grupy Colian - kontrolowanej przez Jana Kolańskiego - jednego z najbogatszych Polaków.
Smirnoff to polska wódka
Najwięcej strat wizerunkowych odnotowali jednak producenci wódki. Okazuje się, że żadna z wiodących marek nie ma maksymalnej noty 100 punktów, bo nie znajduje się w rękach polskich przedsiębiorców. Przecież Żubrówka, choć produkowana w Białymstoku jest kontrolowana przez firmę Russian Standard, należącą do Rosjanina Rustama Tariko. Za Wyborową stoi francuski koncern Pernod Ricard. Żołądkowa Gorzka to z kolei marka należąca do firmy Stock Spirits. Paradosklanie firma, która niemal wszystko co produkuje produkuje, sprzedaje w Polsce, zarządzana jest z Londynu przez Chris’a Heath, który w dodatku potrafił zgarniać nawet 2,8 mln euro rocznego wynagrodzenia.


Które wódki uzyskały 100 punktów za pochodzenie? Żytnia produkowana przez Polmos Bielsko-Biała. To jeden z nielicznych producentów wódek, którego nie dosięgła prywatyzacja. Spółkę przejęli sami pracownicy. Chopin z Polmosu Siedlce, należącego do Tadeusza Dordy. Co jeszcze bardziej zadziwiające polski jest Smirnoff - bo na naszym rynku produkowany jest na licencji przez wrocławską wytwórnię wódek, ta zaś należy do spadkobierców nieżyjącego miliardera Aleksandra Gudzowatego.

Zabawa na serio
To co zaczęło się jako niewinna zabawa w czytanie informacji z kodów paskowych sprzedawanych w Polsce produktów zaczyna coraz bardziej doskwierać zagranicznym firmom robiącym biznes w Polsce. – Punkty za pochodzenie? Co oni oni sobie wyobrażają. Patriotyczna histeria jest nakręcana do absurdu. To, co już się dzieje w internecie, zaczyna mnie osobiście trochę przerażać. Jeśli nasza firma zacznie ponosić jakiekolwiek straty rozważymy podjęcie kroków prawnych - skarży się polski menedżer dużej firmy przemysłowej. Kierowany przez niego biznes jest największy w Polsce. Ma zagranicznego właściciela a w Polsce posiada jedynie zakłady produkcyjne. całe know-how i inwestycje w badania i rozwój znajdują sie w zagranicznej centrali. W efekcie produkty tej firmy mają niskie oceny w Poli.

Problem Poli okazał się na tyle drażniący, że złośliwy materiał poświęciła jej niemiecka telewizja MDR. Dziennikarze oparli się przykładzie produkowanego przez polską firmę masła orzechowego, któremu aplikacja przyznaje 100/100 punktów. Kończy się stwierdzeniem „To, że ultranarodowa partia Młodzież Wszechpolska reklamuje obecnie Polę może nie jest do końca po myśli twórców, ale daje masłu orzechowemu jednak szczególny posmak”.

Tak naprawdę tylko od nas konsumentów zależy, co uznamy za wystarczająco polskie i kogo wesprzemy pieniędzmi z własnego portfela. Pamiętajmy jednak, że nawet jeśli jakaś korporacja powstała w Francji czy Włoszech, ale zakłady produkcyjne utrzymuje w Polsce, daje tym samym Polakom pracę, płaci podatki i kupuje surowce od lokalnych dostawców.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl