Sushi-burger w natarciu – tak się teraz je surową rybę. Rękami, a nie pałeczkami!

Sushi-burger może mieć w sobie wszystko - tu w wersji klasycznej, z łososiem.
Sushi-burger może mieć w sobie wszystko - tu w wersji klasycznej, z łososiem. Fot. thebalancedkitchen/Instagram.com
Z guacamole i batatem, z mięsem, parówką i z owocami. Klasyczne sushi już dawno przestało być ekscytujące. Teraz do co drugiego biura sushiboxy przynosi Pan Kanapka, a w pobliskim sklepiku można kupić pudełeczko za grosze. Być może nie jest to jedzenie cechujące się wysoką jakością, ale każdy może go spróbować.


Burgery
W Stanach Zjednoczonych i w Europie, szczególnie w Hiszpanii, furorę robią ostatnio sushi burgery. Czyli jeśli zrezygnujemy z dodatku sosu sojowego, to spełnienie marzeń bezglutenowców. Ugotowany ryż (przygotowany jak na sushi) formujemy na kształt przepołowionych bułek, a między te połówki wkładamy ryby, awokado, imbir, glony. Po prostu wszystko to, co dodaje się do sushi.

Można kombinować, zalewać słodkim sosem z wasabi. Albo można zrobić wersję "food porn" – czyli połączyć składniki typowe dla sushi z typowymi dla burgerów! Lub po prostu burgera wołowego, sałatę i sos BBQ i jajko sadzone połączyć z ryżową „bułką”.
Dla tych, którzy bez chrupkości i tłuszczyku nie mogą żyć, powstała wersja ze smażonymi ryżowymi spodami. Lekko przyrumienione, doprawione papryką w proszku – słodką lub chilli. Może być wersja tex-mex – z guacamole, cheddarem mięsem i ostrą papryką, wersja fit z chrupiącymi warzywami, wersja japońska z surowym łososiem, kawiorem, algami.

Na razie nie ma wielu miejsc, szczególnie w naszym kraju, gdzie można zjeść to danie. Najczęściej można je spotkać na targach śniadaniowych i na pop-upowych obiadach tematycznych. Sushi burger króluje za to na Instagramie – blogerzy i smakosze chwalą się swoimi dziełami i własnymi recepturami.
Kanapka
W Polsce można za to kupić sushi kanapkę – trójkątne onigiri. To przekąska, którą japońskie mamy wkładają dzieciom do plecaczków kiedy jadą na wycieczkę albo idą do szkoły. Trójkątne kanapki z ryżu faszerowane są rybą, owocami morza, marynowanymi owocami, czasem owinięte są w wodorosty, czyli nori.


Farsz ma być słony, żeby ryż nie zepsuł się w czasie długiej podróży. Onigiri można spróbować na przykład w Poznaniu, w lokalu Min’s Onigiri. To miejsce, które zachwyci wszystkich fanów japońskiej kultury jedzenia ulicznego. W ofercie trójkąty z wołowiną, schabem, kapustą kimchi, rybami i krewetkami. Każda porcja kosztuje tylko 6 złotych. W stolicy onigiri serwuje restauracja Temari.
Rollsy
Nikogo nie dziwią już rollsy. Na przykład takie, jakie serwują w warszawskich barach Handroll. Można zjeść je jak burrito, maczając w słodkim sosie wasabi ze Sprite'em albo w majonezowym. Do wyboru kilka wersji smakowych – od tatara z tuńczyka po batata i boczniaki w tempurze. Śpiesząc się do pracy można złapać takiego rollsa w rękę i popędzić przed siebie.
Sushi kojarzy się w Polsce z wolnym popołudniem, spotkaniem ze znajomymi. Wykreowane przez łasuchów burgery ryżowe kojarzą się z domówką. Onigiri to tradycyjne danie, które Japończykom kojarzy się z codzienną przekąską, tak samo, jak rollsy. Ryż i dodatki znalazł kilka zastosowań, jest częścią popkultury. Te dania są obiektem pożądania – co widać na Instagramie. Ludzie piszą, że burgery sushi to ich marzenie, komentują wysyłając serduszka. Kolorowe szaleństwo.

Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...