
Łukasz Kamiński napisał felieton dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung" - tam wcześniej ukazał się tekst o „typowym" zachowaniu Polaków w czasie wojny. Jego autor Joseph Croitoru uderzał w powstałe za rządów PiS Muzeum im. Rodziny Ulmów. „Ręce precz od naszych bohaterów” – reaguje dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej.
REKLAMA
„Czy bohaterska rodzina Ulmów naprawdę była typowa?" – pytał Croitou. Kamiński przypomniał mu, że osobom ukrywającym Żydów zwykle groziła śmierć. Ulmowie byli tymi, którzy o karze nie myśleli. Zdradził ich granatowy policjant, małżeństwo rolników wraz z dziećmi rozstrzelano. I choć Croitou chwalił rodzinę, to podawał w wątpliwość, czy inni szli w jej ślady. Kamiński na zarzut odpowiada nazwiskami Sendlerowej i Karskiego. „Postawa Ulmów i tysięcy podobnych rodzin nie była typowa. Podobnie jak nie można uznawać za typową postawę tych, którzy szantażowali i wydawali Niemcom Żydów i pomagających im Polaków" - dodaje.
Szef IPN dopowiada też fakty, które przemilczał dziennikarz "FAZ": łapanki, egzekucje, wysiedlenia, rabunki, niszczenie mienia i dorobku kulturowego - typowe już dla działalności hitlerowców. "W Pradze np. rozlepiono wielkie czerwone plakaty, które obwieszczały, że oto dzisiaj zostało rozstrzelanych siedmiu Czechów. Pomyślałem sobie: Gdybym chciał wywiesić jeden plakat zawiadamiający o każdych siedmiu rozstrzelanych Polakach, to lasów całej Polski nie wystarczyłoby na ich wydrukowanie" – cytuje wreszcie słowa gubernatora Hansa Franka z 1940 roku.
Croitou zastanawiał się nad sensem otwarcia Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej. Nazwał go projektem partii, próbującej udowodnić heroizm jednostek. Kamiński podważa i ten argument, bo nie chodzi o sugerowanie, kto był dobry, a kto zły, czy politykę. "Jesteśmy zdania, że to nasze zobowiązanie w stosunku do bohaterów, którzy ryzykowali życie. Że zasłużyli na to, by zachować ich nazwiska w pamięci potomnych" – wyjaśnił szef IPN.
źródło: dw.com
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
