
– To hipernacjonalizm, któremu trzeba stawić czoła – powiedział Bono w amerykańskim Kongresie o rządach Prawa i Sprawiedliwości. Na odpowiedź zwolenników PiS nie trzeba było długo czekać.
REKLAMA
"No wreszcie się nami zajął Bono" - zakpił Cezary Gmyz. A potem zamieścił mema z husarią, w którym wzywa Bono do rozmowy o polskim hipernacjonalizmie.
Tweet zyskał kilkadziesiąt podań dalej i ponad sto polubień. Z kolei członek zarządu Kongresu Nowej Prawicy porównał lidera U2 do celebrytek z rodziny Kardashian.
Z kolei poseł Krzysztof Łapiński z Prawa i Sprawiedliwości powiedział na antenie TVN24, że "Bono zna się na Polsce tak, jak on na Burkina Faso". Podkreślił też, że Bono ma rzekomo lewicowe poglądy.
Inni sugerowali tymczasem, że opinia Bono nie powinna być dla Polaków istotna.
Internauci, którzy nie popierają partii rządzącej, stanęli w obronie wokalisty U2. Wskazywali, że Bono nie po raz pierwszy wypowiada się o Polsce, a zaczął od wspierania "Solidarności" w latach 80-tych.
Dziennikarz Jacek Nizinkiewicz zażartował, że krytyczne słowa Bono o sytuacji w Polsce to jego zemsta na Jarosławie Kaczyńskim, który pytany o swoje ulubione zespoły, wymienił "U Dwa".
Napisz do autorki: anna.dryjanska@natemat.pl
