
Frontman zespołu U2 wezwał amerykański Kongres do walki z rosnącym w Europie nacjonalizmem. W przypadku Węgier i Polski jest to już, jego zdaniem, hipernacjonalizm. Prawica szybko zareagowała na słowa Bono, teraz w swoim stylu reaguje Donald Tusk.
REKLAMA
– To hipernacjonalizm, któremu trzeba stawić czoła – powiedział Bono o rządach Prawa i Sprawiedliwości. Jak pisaliśmy, oburzył tym m.in. Krystynę Pawłowicz. "Pewien pieśniarz, niejaki Bono odstawił na chwilę instrument muzyczny i niestety przemówił. Powiedział tylko to, co wiedział,czyli niewiele. A dowiedział się od europejskich lewaków" – komentowała na Facebooku.
Krócej, acz treściwie sprawę ocenił przewodniczący Rady Europejskiej. "Pro publico Bono:)" (z łaciny, dla dobra publicznego) – czytamy na jego Twitterze. Wpis Tuska zyskał kilkaset polubień, podobając się części użytkowników, innym nie.
Do wypowiedzi muzyka odniósł się również Lech Wałęsa. "Ten zespół odegrał wielką rolę, dlatego powinniśmy być mu zawsze wdzięczni. Ja jestem mu osobiście wdzięczny" – stwierdził były prezydent.
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
