
Jak podaje tygodnik „Polityka”, minister energii miałby być pierwszą osobą z rządy Beaty Szydło, która odchodzi ze stanowiska. Mówił o tym dziś w radiu także poseł PiS Michał Wójcik. Tyle tylko, że sam Krzysztof Tchórzewski zaprzecza doniesieniom prasowym.
REKLAMA
Zadaniem ministra było przede wszystkim rozwiązanie problemów polskiego górnictwa. Nierentowne kopalnie powinny zostać zamknięte, ale PiS nie może sobie pozwolić na taki ruch. Krzysztof Tchórzewski dawał nadzieję na to, że uda mu się znaleźć tyle pieniędzy na ratowanie Kompanii Węglowych, by górnicy byli zadowoleni, a Unia Europejska nie protestowała.
Tchórzewski podjął się misji mimo kłopotów ze zdrowiem. Od początku mówiło się, że będzie ministrem tylko tymczasowo. Według tygodnika „Polityka”, minister w dniu podpisania umowy między przedstawicielami górnictwa i instytucji finansowych złożył na ręce Beaty Szydło dymisję. Krzysztof Tchórzewski jednak zaprzecza. – Ktoś mi podkłada świnię. Nie schodzę z pokładu premier Beaty Szydło – skomentował ostatnie doniesienia.
Tymczasem pojawiły się już nazwiska potencjalnych następców. Wymienia się Piotra Naimskiego i Grzegorza Tobiszowskiego.
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
