Wrocław, Muzeum Miejskie. Wystawa Andrzeja Heidricha, "Malarza Polskich Banknotów".
Wrocław, Muzeum Miejskie. Wystawa Andrzeja Heidricha, "Malarza Polskich Banknotów". fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta

Wczoraj w naTemat ukazał się wywiad z panią Różą, samodzielną matką jednego dziecka, która mieszka pod Częstochową. Choć zarabia 1 500 złotych miesięcznie, co kwalifikowałoby jej syna do otrzymania 500 zł miesięcznie, to jednak dziecko nie dostanie rządowego świadczenia. Powód? Alimenty, które pani Róża otrzymywała na dziecko w 2014 roku. Inna nasza czytelniczka, pani Grażyna, postanowiła pomóc. Prosi rząd PiS, by jej to umożliwił.

REKLAMA
List pani Grażyny
Piszę gdyż poruszył mnie wywiad zatytułowany "Nie mam alimentów, 500 zł na dziecko i środków do życia". To jest sprawiedliwość?". Mam trójkę dzieci, ale dobrze mi się powodzi i chętnie odstąpiłabym pani Róży moje 500 zł miesięcznie na dziecko.
W skali tego roku to w sumie 4 500 zł, w roku następnym 6 000 zł.
Niestety, konieczne będzie zapłacenie od tego podatku od darowizny w wysokości 12 proc. do kwoty darowizny nieprzekraczającej 10.278 zł. Jeśli darowizna jest wyższa, to stawka rośnie do 20 proc.
Darowizna jest dochodem, więc pani Róża nie dość, że dostanie o 12 proc. mniej z tych 500 zł na dziecko, to za rok znowu nie zakwalifikuje się do programu 500+ i przepadnie kolejne 500 zł na miesiąc. To się po prostu nie opłaca!
Pani Grażyna
czytelniczka naTemat

Warto zorganizować akcję "Oddam/przyjmę 500+", a politycy powinni zwolnić taką darowiznę z podatku. Jest okazja, aby wprowadzić taki przepis przy okazji projektu zmian prawnych związanych z ustawą 500+ zgłaszanych przez prezydenta.

Myślę, że wielu zamożniejszych Polaków chętnie podzieli się świadczeniem rodzina 500+ z osobami, które naprawdę go potrzebują.
Grażyna

Napisz do autorki: anna.dryjanska@natemat.pl