Fot. Krzysztof Miller / Agencja Gazeta

Euro tu, Euro tam. Trudno się dziwić, dziś wielkie otwarcie. W telewizji, gazetach i stacjach radiowych to właśnie turniej jest głównym tematem. Do Polski tłumnie przybywają nie tylko kadry, ale i ich kibice. - My się żadnych grup kibiców nie boimy, wszystkich serdecznie zapraszamy - mówił w Poranku TOK FM minister spraw wewnętrznych, Jacek Cichocki.

REKLAMA
Jak na razie zdecydowanie większy ruch na lotniskach i dworach nie spowodował jakichś incydentów. Mimo wydania około 100 milionów złotych na bezpieczeństwo w czasie imprezy, Jacek Cichocki przekonuje, że na żadną wojnę nikt się nie nastawia. - Chodzi o dobrą zabawę, tak jak miało to miejsce wczoraj w strefach kibica. Spływają do nas raporty, z których wynika, że wszędzie panował raczej nastrój piknikowania i świętowania - mówił szef resortu.
Sto milionów wydane na bezpieczeństwo ma być inwestycją w nasz kraj. - To co kupiliśmy zostanie przecież w kraju. Chodzi nie tylko o sprzęt, ale także o szkolenia - wyjaśnia Cichocki.

Gowin i Kalisz rozwiewają wątpliwości: rosyjskim kibicom nic nie grozi za emblematy z sierpem i młotem
Dotychczas w kwestiach bezpieczeństwa najgłośniej było o kibicach z Rosji. Jednak, jak mówi minister, Polska żadnych grup kibiców się nie boi i wszystkich serdecznie zaprasza.
- Nie mamy sygnałów o zorganizowanych grupach chuliganów, którzy chcieliby przyjechać, żeby przede wszystkim robić zadymy. Na bieżąco są nam przekazywane nazwiska i takie osoby nie zostaną wypuszczone ze swojego kraju lub wpuszczone do naszego - mówi Jacek Cichocki i jednocześnie zaznacza, że oczywiście może zdarzyć się, że ktoś pod wpływem emocji: smutku lub radości doprowadzi do jakiegoś incydentu. - Takie rzeczy zdarzały się również w czasie innych imprez - dodaje.
Minister odniósł się również do planowanego przemarszu kibiców z Rosji. - Jeżeli spełnią wymogi polskiego prawa to będą mogli przemaszerować ulicami Warszawy. Oczywiście będzie to wydarzenie podwyższonego ryzyka, ale proszę pamiętać, że kibice, którzy będą w Polsce to nie ci sami, którzy robią marsze po meczach ligowych w Rosji - uspokajał.