Marian Kowalski twierdzi, że do Warszawy przyjechał swoim samochodem.
Marian Kowalski twierdzi, że do Warszawy przyjechał swoim samochodem. Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Marian Kowalski został zaproszony na rozmowę w warszawskim studio Telewizji Polskiej. Miał na nią dojechać z Lublina. Nie skorzystał jednak z usług PKP, nie pojechał do stolicy swoim autem, ani nawet autobusem. Przyjechał służbowym samochodem lokalnego oddziału telewizji.

REKLAMA
To niby nic takiego, ale pracownik TVP Lublin przyznał w rozmowie z „Kurierem Lubelskim”, że sytuacja, w której polityk został przetransportowany samochodem telewizji do Warszawy miała miejsce po raz pierwszy. Biorąc pod uwagę fakt, że do dobrego łatwo się przyzwyczaić i fakt, że mieszkający w Lublinie lider stowarzyszenia Narodowcy RP jest częstym gościem TVP i Polskiego Radia, takie sytuacje mogą się powtórzyć.
Dowodem w tej sprawie są zdjęcia, które internauci zamieścili w mediach społecznościowych. Widać na nich, jak Marian Kowalski wysiada z samochodu z tablicami rejestracyjnymi z Lublina pod siedzibą TVP w Warszawie. Sprawę skomentował Jarosław Marciniak z KOD.
– Tak wygląda szacunek TVP Info do zwykłych obywateli działających w ruchach społecznych. Ja przyjechałem własnym samochodem, w zastępstwie Mateusza, a z drugiej strony miał wystąpić Marian Kowalski. Jak się okazało mnie przedstawiciela ruchu działającego pod hasłem Wolność Równość Demokracja nie wpuszczono do studia. Natomiast człowiek, który używa faszystowskich haseł zostaje przewieziony samochodem TVP z Lublina! Jakie wnioski - profaszyści są lepiej traktowani w Polsce niż demokraci! – napisał na Facebooku.
Szef lubelskiego oddziału Telewizji Polskiej Ryszard Montusiewicz powiedział, że TVP zapewnia zaproszonym gościom transport - jest to normalna praktyka korporacji. – To może być zwrot kosztów podróży, lub dowiezienie kogoś na nagranie. Cała sytuacja wynikła w czwartek i w przypadku sytuacji newsowej pan Kowalski nie miał możliwości dotarcia do Warszawy na czas. Nie ma żadnego znaczenia, że jest to pan Kowalski, bo tak samo byłoby w przypadku każdej innej osoby – powiedział „Kurierowi Lubelskiemu”.
Sam Marian Kowalski twierdzi, że na czwartkowe nagranie dojechał swoim samochodem. Stwierdził, że nikogo nie powinno obchodzić, czym jeździ. Tymczasem pracownicy telewizji potwierdzają, że zdziwił ich fakt, że Kowalski został przetransportowany do stolicy służbowym samochodem.
Jak pisaliśmy w naTemat, nagranie na które Marian Kowalski został dowieziony lubelskim samochodem miało być konfrontacją z Mateuszem Kijowskim.– Godzinę przed naszym programem zostaliśmy zawiadomieni, że pan Mateusz Kijowski nie przyjdzie do studia. Osobiście rozmawiałam o godz. 18.40 z panem Kijowskim i powiedział mi, że niestety nie jest w stanie do nas dotrzeć – powiedziała na antenie Holecka.
Prawicowe media nie zostawiły na Mateuszu Kijowskim suchej nitki, nazywając "tchórzem". Niektórzy przekonywali, że bał się konfrontacji z Marianem Kowalskim, przedstawicielem Stowarzyszenia Narodowcy RP. Ten tłumaczył Danucie Holeckiej i widzom TVP, że działania KOD i PO są "kwikiem z powodu utraconego koryta".