
– Nie dostanę 12 złotych za godzinę pracy. A taką miałam nadzieję, bo zarabiam 4-złote na godzinę. Pracodawca już wie, jak obejść przepisy. Gdy tylko wejdzie godzinowa płaca minimalna dostaniemy nowe kontrakty – zwierza się naTemat, Anna pracująca jako ochroniarz w dużej ogólnopolskiej firmie.
Wie od przełożonych, że nie dostanie gwarantowanych przez państwo 12 zł zł brutto, bo firma opracowała już nowy wzór kontraktów. Mechanizm wygląda tak, że jedną umowę ochroniarz otrzyma na warunkach zgodnych z przepisami czyli 1850 zł. To stawka brutto, zakładająca wynagrodzenie 12 zł na godzinę i ze składkami ZUS, a umowa podpisywana jest na 2 miesiące. Wszystko elegancko i zgodnie z literą prawa ale… Jednocześnie pierwszej umowie towarzyszy druga i to obowiązkowa umowa, z innej spółki z o.o. Ta zwiera już nielimitowane godziny pracy i niższe stawki, ale bez składek ubezpieczeniowych.
Albo godzimy się na te 5 złotych, albo bezrobocie. A my debile, przepraszam za słowo, podpisujemy to, bo chcemy pracować. Jestem strasznie rozżalona. Wołam o pomoc dla ochroniarzy i najmniej zarabiających biednych sprzątaczek, pracujących często za 4,50 na godzinę netto. Nic nie zyskamy, na tych przepisach. Miało być tak dobrze, a wszystko to mrzonka. Umowa kontraktu dla ochroniarzy powinna być zakazana! I tak już tracimy na ubezpieczeniach, bo jakże głodowe będą nasze emerytury.
Właśnie rozpoczęło się wielkie kombinowanie. Pracodawcy testują, jak obejść rządowy plan wprowadzenia płacy minimalnej. Wynalezione w projekcie ustawy luki pozwalają na wyzysk ochroniarzy. Kiedy po raz pierwszy napisaliśmy, że "wyjściem z sytuacji" będą cywilne kontrakty na pilnowanie mienia, sprzątanie itd. kilku prawników zarzuciło nam, że piszemy bzdury. Tymczasem rozmówczyni naTemat już ma taki kontrakt. To co niektórym nie śniło się nawet w koszmarach jest już na papierze.
Dziś mówią nam: cieszcie się, że macie choć jedna umowę w całości opłaconą, bo wcześniej płaciliśmy wam składki od 100 zł. Ponadto już się śmieją, że dając nam kontrakt a nie umowę zlecenie, ominą wszelkie ewentualne kontakty czyli kontrole z Państwowej Inspekcji Pracy, wymogi rejestrowania czasu pracy. Zarobimy niewiele ponad 1200zł netto i nadal bieda zaglądać nam będzie w oczy.
Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl
