
Jeśli myśleliście, że sytuacja w TVP jest zła, byliście w grubym błędzie. Jest jeszcze gorzej... Po rozmowach z pracownikami telewizji publicznej najnowszy "Newsweek" przedstawia sytuację w TVP, której chyba nikt się nie spodziewał.
REKLAMA
Nachapać się, póki można...
Informatorzy tygodnika z TVP potwierdzają podejrzenia, iż informacje i publicystyka są telewizji publicznej ręcznie sterowane przez samego prezesa Jacka Kurskiego. Związany z rządem Prawa i Sprawiedliwości szef TVP musi pracować bardzo ciężko, bo wiele wskazuje na to, iż konsultowane z nim są nawet drobne kwestie związane z nadawanymi programami. To jednak wszyscy od dawna podejrzewali.
Informatorzy tygodnika z TVP potwierdzają podejrzenia, iż informacje i publicystyka są telewizji publicznej ręcznie sterowane przez samego prezesa Jacka Kurskiego. Związany z rządem Prawa i Sprawiedliwości szef TVP musi pracować bardzo ciężko, bo wiele wskazuje na to, iż konsultowane z nim są nawet drobne kwestie związane z nadawanymi programami. To jednak wszyscy od dawna podejrzewali.
Bardziej zaskakujące są relacje pracowników TVP na temat tego, jak wygląda praca z innymi przedstawicielami nowej ekipy w mediach. – Nawet nie ukrywają, że mają swoje pięć minut i chcą się nachapać. Są jak dzieci, które wpadły do piaskownicy, zabrały cudze zabawki i się nimi bawią, póki mogą – mówią rozmówcy "Newsweeka" o ludziach takich, jak Samuel Pereira, Dawid Wildstein, czy Michał Rachoń.
Rządzi PiS, więc nie ma biedy i wojen
Chęć zrobienia szybkiej kariery i zemszczenia się na przeciwnikach nie dziwi jednak tak bardzo, jak ujawniane przez "Newsweeka" kulisy doboru tematów do programów informacyjnych i publicystycznych nadawanych w TVP. – Dziewczyny, które zajmowały się tematami społecznymi, dzisiaj są niemal bezrobotne. Kiedy chcą zrobić temat, że jedno dziecko jest chore, drugie umiera na raka albo że biedna rodzina potrzebuje pomocy, słyszą, że nie ma mowy – zdradza tygodnikowi członek ekipy "Panoramy".
Chęć zrobienia szybkiej kariery i zemszczenia się na przeciwnikach nie dziwi jednak tak bardzo, jak ujawniane przez "Newsweeka" kulisy doboru tematów do programów informacyjnych i publicystycznych nadawanych w TVP. – Dziewczyny, które zajmowały się tematami społecznymi, dzisiaj są niemal bezrobotne. Kiedy chcą zrobić temat, że jedno dziecko jest chore, drugie umiera na raka albo że biedna rodzina potrzebuje pomocy, słyszą, że nie ma mowy – zdradza tygodnikowi członek ekipy "Panoramy".
Wszystko dlatego, że w TVP źle widziane są informacje o biedzie. Nowe szefostwo uważa, że mogłoby to zaszkodzić wizerunkowi rządzącego Prawa i Sprawiedliwości. Takie tematy są mile widziane tylko wówczas, gdy za biedę obarcza się poprzednią ekipę rządzącą.
Jeszcze bardziej bulwersujące są jednak informacje o regułach, którymi w TVP mają kierować się w innych sprawach. – Szef powiedział, że nie ma czegoś takiego jak dramat w Syrii. Nie chcemy pokazywać uchodźców, którzy płaczą, ani ich martwych dzieci – ujawnia jeden z rozmówców "Newsweeka". Dlaczego "nie ma czegoś takiego jak dramat w Syrii"? Bo PiS straszy uchodźcami i rzetelne informowanie o tym, skąd się oni biorą mogłoby się ekipie Jarosława Kaczyńskiego nie spodobać.
TVP na dnie
To, co podoba się obecnym przywódcom, nie przypadło jednak do gustu widzom. Przypomnijmy, że kilkanaście dni temu główny TVP 1 zanotowało najsłabszy wynik w historii badań oglądalności, czyli w ciągu 20 lat. W grupie komercyjnej, czyli tej, na którą uwagę zwracają reklamodawcy, łączne udziały TVP 1 i TVP 2 były niższe, niż TVN. 10 kwietnia TVP po raz pierwszy przegrała nawet z Telewizją Puls, która dysponuje znacznie mniejszymi środkami i znacznie mniejszym zapleczem technicznym.
To, co podoba się obecnym przywódcom, nie przypadło jednak do gustu widzom. Przypomnijmy, że kilkanaście dni temu główny TVP 1 zanotowało najsłabszy wynik w historii badań oglądalności, czyli w ciągu 20 lat. W grupie komercyjnej, czyli tej, na którą uwagę zwracają reklamodawcy, łączne udziały TVP 1 i TVP 2 były niższe, niż TVN. 10 kwietnia TVP po raz pierwszy przegrała nawet z Telewizją Puls, która dysponuje znacznie mniejszymi środkami i znacznie mniejszym zapleczem technicznym.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
źródło: "Newsweek"
