
Premier przyznaje, że jej rząd mógł w inny sposób rozpocząć prace. Konkretów brak, ale padają słowa o naprawianiu błędów. Z drugiej strony Beata Szydło bagatelizuje jednak opinię agencji Moody's. Zapowiada też prawną obronę dobrego imienia kraju.
REKLAMA
– Sztuką jest umieć zastanowić się czy dało się coś zrobić lepiej, inaczej – mówi Polskiemu Radiu szefowa rządu. Tak komentuje jego pierwsze półrocze. – Na początku powinniśmy lepiej komunikować się z obywatelami – dodaje. Jej zdaniem, czasem warto cofnąć się, posłuchać opinii wyborców i poprawiać błędy.
Szydło nie uważa natomiast, by perspektywa agencji ratingowej Moody's miała aż takie znaczenie, jak można przypuszczać. W jej opinii, negatywna perspektywa to naturalna konsekwencja przejęcia władzy. – Jestem spokojna o to, że będziemy poprawiać wskaźniki – uważa. Znaczenie ma program 500+, który wkrótce, zdaniem premier, okaże się zbawiennym dla gospodarki. Równie ważne będą uruchamiane powoli inwestycje. – Perspektywa się rozpoczyna – kwituje Szydło.
Prezes Rady Ministrów odniosła się też do zachodniej krytyki jej działań. – Dziwię się tym, którzy ekscytują się wypowiedziami Clintona – stwierdza. Przypomnijmy, były prezydent USA powiedział, że Polska woli dziś "autorytarnych liderów w rodzaju Putina". Przy całym szacunku do niego, po prostu przesadził i powinien nas przeprosić – komentuje Szydło. Zapowiada jednocześnie, że za takie słowa w przyszłości trzeba będzie odpowiedzieć. Rozwiązania prawne szykują już Zbigniew Ziobro oraz Piotr Gliński. Szydło podkreśla też rolę wszystkich Polaków w obronie dobrego imienia kraju. – To nasz obowiązek – uważa.
źródło: Polskie Radio
