
Mecz z Grecją za nami. Świetne spotkanie, wzbudziło w Warszawie ogromne emocje. Sprawdziłem, czy takie same odczucia panowały w Atenach i poprosiłem studiującą w Atenach koleżankę o krótką relację.
REKLAMA
- Grecy aż tak bardzo nie ekscytują się Euro jak my - pisze z Aten Laura Kunczik, studentka - duża tawerna w dzielnicy Kolonaki, w której oglądałam mecz była wypełniona mniej więcej w połowie. Grecy bardzo zachwycali się naszym "Naro" - "ωραίο γηπεδο" (piękny stadion) powtarzali wiele razy. Transmisja przerywana była reklamami pokazującymi Warszawę.
Jak zareagowali na wynik końcowy?
- Poprosiłam Greka, Stefanosa, który siedział obok o krótką wypowiedź. Powiedział "Liczyłem na zwycięstwo, ale po tym, co pokazaliśmy w pierwszej połowie cieszę się z remisu. A mogliśmy też wygrać. Sędzia pomógł wam w pierwszej połowie - ta druga kartka była z kapelusza!"
Mecz obfitował w niezwykle sytuacje. Czerwona kartka, karny, obrona Tytonia. Pytam jak Grecy reagowali na boiskowe sytuacje.
- Grecy reagowali bardzo żywiołowo. Po obronie karnego byli załamani, a jeden z nich przez minutę chował twarz w dłoniach. Po czerwonej kartce dla greckiego zawodnika kilku Greków wstało i zaczęło walić krzesłami w podłogę krzycząc "malakas!"(najpopularniejszy grecki epitet). Po meczu ani nie świętowali, ani nie byli załamani, bardzo szybko się rozeszli.
Pytam o polskich zawodników, którzy są popularni w Grecji
- Wszyscy kojarzą Lewandowskiego i Szczęsnego. Jednak na hasło, że jestem z Polski reagują zazwyczaj "Kojarzysz Jacka Gmocha? Wielka szczęka!".