Gasiuk-Pihowicz miała głosować "na dwie ręce".  Co wolno, a czego nie, mówi regulamin Sejmu.
Gasiuk-Pihowicz miała głosować "na dwie ręce". Co wolno, a czego nie, mówi regulamin Sejmu. Fot. Screen / Youtube

Małgorzata Zwiercan zagłosowała za Kornela Morawieckiego, teraz podobny czyn zarzuca się Kamili Gasiuk-Pihowicz. Posłanka .Nowoczesnej broni się, twierdząc, że głosowała we własnym imieniu, choć zajmowała miejsce innego posła. I wszystko wskazuje na to, że ma rację, a takie zachowanie nie jest niczym nagannym.

REKLAMA
Rzeczniczka formacji Ryszarda Petru głosowała ponoć "na dwie ręce" – trąbią prawicowe portale i internauci. Wszystko przez filmik, na którym widać, jak posłanka wychyla się z cudzego miejsca, by spełnić poselską powinność. W rozmowie z fakt24.pl tłumaczy, że może głosować tam, gdzie akurat się znajduje, bo ma kartę przy sobie.
Jak jest naprawdę? Wszystkie głosowania w Sejmie są jawne, wszystkie oddane głosy zlicza specjalny system elektroniczny. Wymaga on od posła użycia indywidualnej karty magnetycznej. W razie awarii, marszałek może poprosić o podniesienie ręki. Głosy wtedy liczone są przez sekretarzy sejmowych. Jeszcze inną opcją jest głosowanie imienne. O takim decyduje marszałek, jak i grupa co najmniej 30 osób. Polega to na tym, że odczytywani w porządku alfabetycznym posłowie wrzucają karty do urny.
20 maja, w dniu, gdy Gasiuk-Pichowicz brała udział w obradach Sejmu, korzystano z elektronicznego liczenia głosów. – Tuż przed głosowaniem usiadłam na chwilę na miejscu koleżanki, w rzędzie wyżej. Gdy zaczęło się głosowanie szybko wróciłam na swoje miejsce i oddałam głos – wyjaśniała działaczka Nowoczesnej. Internauci twierdzą, że zdążyła jeszcze pomóc Adamowi Szłapce, który był obecny na sali sejmowej.
Jeśli rzeczywiście by się tego dopuściła, popełniłaby przestępstwo. Grozi za nie odpowiedzialność karna określona przez art. 19 paragraf 1 KK. O tym przypomina w oświadczeniu .Nowoczesna.
"Głosowanie zawsze jest osobiste. Nie ma możliwości głosowania w imieniu innego posła, nawet gdyby wyraził na to zgodę" – czytamy w regulaminie Sejmu. Ponadto można dowiedzieć się, że na posiedzeniach posłowie zajmują stałe, wyznaczone miejsca. Nie jest jednak powiedziane, że nie można głosować z innego fotela. Co więcej, doświadczenia innych posłów pokazują, że jest to dosyć powszechna praktyka.
W świetle tych wpisów i tego, co mówi Regulamin Sejmu RP, trzeba uznać, że całe zamieszanie z Gasiuk-Pihowicz to burza w szklance wody. I szukanie "bata" na jedną z twarzy Nowoczesnej. Tym razem nie ma wątpliwości, że "głosowanie na dwie ręce" to argument jak kulą w płot.