Fot. "The Sun"

Euro 2012 szczęśliwie wystartowało, wszyscy dojechali, dolecieli, mają gdzie spać, a przede wszystkim grać. Co nie znaczy, że jako organizatorom nie zdarzają nam się wpadki. Takie, jak ta na stadionie Hutnika w Krakowie, gdzie trenuje reprezentacja Anglii, a gdzie ktoś zapomniał... namalować linii rzutów karnych.

REKLAMA
A karne to dla Anglików sprawa niezwykle ważna, z którą wiąże się wielka trauma tej drużyny. W ostatnich latach są bowiem specjalistami od marnowania okazji do zdobycia gola z linii jedenastu metrów. Dlatego niektórzy na Wyspach wzywają, by angielscy piłkarze między meczami trenowali nawet 20 rzutów karnych dziennie. Bo w historii ważnych imprez przegrali walkę na "jedenastce" z RFN w roku 1990, z Niemcami w 1996, a także z Argentyną w 1998 roku, z Portugalią w 2004 i tak samo dwa lata później.
Jednak problem w tym, że dotąd w Polsce nie mieli za bardzo jak trenować tego fragmentu. Ponieważ na ich treningowym boisku ktoś zapomniał namalować linii, z której strzela się karne. Być może grający na co dzień w IV liga grupy małopolskiej gospodarze stadionu z Hutnika Kraków po prostu linii karnych nie potrzebują. Być może rację mają brytyjskie media, które śmieją się, że pan odpowiedzialny za utrzymanie murawy pewnie po prostu przysnął i o czymś zapomniał.
Tak czy inaczej, w Anglii więcej zbulwersowania spada na tamtejszą federację piłkarską (The Football Asssociation), niż na roztargnionych gospodarzy z krakowskiej Nowej Huty. Jak komentują dziennikarze "The Sun", niewłaściwie przygotowane boisko treningowe to wielki wstyd przede wszystkim dla FA, która zapłaciła krakusom za jego remont specjalnie na Euro 2012 aż 350 tys. funtów.
Towarzyszący piłkarzom przedstawiciele angielskich mediów twierdzą jednak, że taki incydent nie wpływa na ogólny klimat, jaki panuje wokół ich reprezentacji w stolicy Małopolski. Dziennikarze podkreślają, że na treningu, zawodników dopingowało tysiące polskich kibiców. Sportowcy odwdzięczyli się im więc bannerem z napisem "Dziękujemy za ciepłe przyjęcie w Krakowie".
Anglicy piszą również, że w Nowej Hucie nie spotkali się z żadna sytuacją, podobną do tej z treningu Holendrów, podczas którego czarnoskórzy piłkarze stali się ofiarami rasistowskich okrzyków, a kibice Wisły nie szczędzili antysemickich obelg pod adresem Cracovii. Niestety dodając jednocześnie, że angielskojęzyczni kibice nie mogą czuć się w Polsce do końca bezpiecznie. Przypominając, że grupa przybyszów z Wysp została pobita w pubie w Łodzi, a w Krakowie Anglika zaatakowano maczetą.