
Ilona Łepkowska wykazuje się dużym zrozumieniem dla władzy PiS. Jej zdaniem demokracja w Polsce ma się dobrze. „Cokolwiek byśmy mówili o tym, że panuje dyktatura, to jeszcze nikt nikogo do więzienia za poglądy nie wsadza” – powiedziała w wywiadzie dla "Polska The Times".
Najsłynniejsza polska scenarzystka, autorka od lat królujących w TVP "M jak Miłość" czy "Klanu", apeluje o to, byśmy nie dali się zwariować. W końcu nic złego się nie dzieje. Nie mamy do czynienia ze stanem wojennym. Zagrożenia nie ma. Naród, owszem, jest politycznie podzielony, ale jej zdaniem, nie potrwa to długo. Choć nie rozumie tych kłótni między wyborcami PiS i zwolennikami KOD-u.
"My jesteśmy ludźmi, którzy cenią sobie inne wartości, rodzinę i to, żeby być razem. Nie dajmy się wciągnąć w te plemienne wojenki. Ja nie należę do żadnego plemienia" – powiedziała.
Co do zmian w TVP ma jednak trochę wątpliwości. Rozumie co prawda, że takowe nastąpiły, bo zawsze wraz ze zmianą władzy następowała wymiana kadr. Wcześniej jednak tak bardzo tego nie nagłaśniano. "To nierozsądny ruch. Każda korporacja medialna chroni swoje gwiazdy, bo to jej wielki kapitał. I co by nie robiła pani Danuta Holecka i jak by się nie uśmiechała, to i tak nie będzie taką gwiazdą, jaką był Piotr Kraśko czy Hanna Lis” – powiedziała.
W niedawnym wywiadzie dla "Dziennika" Łepkowska mówiła, że wszystko może się zdarzyć i liczy się z tym, że "M jak Miłość" może zniknąć z anteny. Ale pogłoski o tym były dla niej szokujące. Tu niezbyt pozytywnie oceniała władze.
Ilona Łepkowska
dla Dziennik.pl
Teraz powtarza, że w nowej TVP nie zobaczyła "niczego, co byłoby jakąś istotną wartością". Dlatego czeka na nowe seriale. Historyczne. Można powiedzieć, z duchem dobrej zmiany.
źródło:Stefczyk.info
