Na Węgrzech dają podwyżki, żeby lekarze nie wyjeżdżali. W Polsce chcą zmusić do odpracowywania studiów w ojczyźnie

Pomysł, żeby lekarze odpracowywali studia powraca jak bumerang.
Pomysł, żeby lekarze odpracowywali studia powraca jak bumerang. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Już wszyscy lekarze zapomnieli o tym pomyśle PiS na zatrzymanie kadry lekarskiej w kraju. Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł dementował. Niestety pomysł powrócił. Tym razem marszałek Senatu Stanisław Karczewski (lekarz) stwierdził, że lekarze powinni odpracować swoje studia w kraju.


Jak mówił na antenie RMF FM, to odpracowywanie powinno trwać 15-20 lat. Polityk mówił, że rocznie z Polski wyjeżdża nawet do tysiąca lekarzy.

– Rocznie z Polski wyjeżdża nawet do tysiąca lekarzy. W ostatnim czasie wyjechało około 20 tys. pielęgniarek. Luka pokoleniowa w tych zawodach jest widoczna i odczuwalna – tłumaczył Karczewski w RMF FM. Dodał, że PiS ma w planach zwiększenie liczby studentów na wydziałach lekarskich.


Powraca jak bumerang
Pomysł odpracowywania studiów wypłynął jeszcze w ubiegłym roku. Pierwsza podobne postulaty w grudniu ubiegłego roku zgłaszała Krystyna Kozłowska, Rzecznik Praw Pacjenta. W swoim wystąpieniu do Ministra Zdrowia proponowała, żeby wprowadzić nakaz pracy w Polsce w placówkach mających umowy z NFZ, dla lekarzy po rezydenturze, czyli szkoleniu specjalizacyjnym. Miałoby to zapobiec, jej zdaniem, wyjazdom lekarzy specjalistów za granicę.


Chwilę później o pomyśle odpracowywania studiów lub płaceniu za nie mówił już Jarosław Gowin, wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego. Tłumaczył, że to miałoby zatrzymać falę lekarskiej emigracji i zlikwidować braki wśród specjalistów.

Lekarze rezydenci mówili wówczas, że można się nad tym zastanawiać, ale najpierw trzeba rozstrzygnąć ile ma zarabiać młody lekarz, bo teraz za pensję, którą dostaje nie jest się w stanie utrzymać.

Dywagacje Rzecznika Praw Pacjenta i wicepremiera Gowina uciął wówczas Minister Zdrowia i wydawało się, że temat jest zakończony a pomysł o odpracowywaniu studiów przez lekarzy nigdy nie zostanie zrealizowany. Niestety powraca jak zły sen.

Nie tylko marszałek
Nie tylko marszałek Karczewski ma w ostatnim czasie takie pomysły na łatanie braków kadry medycznej. Jak podaje serwis parlamentarny.pl, Wiktor Król, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, również uważa, że należałoby tak zmienić przepisy, by lekarze po studiach musieli określony czas pracować w Polsce, także w szpitalach powiatowych.


Na łamach paralamentarny.pl czytamy jednak, że przeciwny takim rozwiązaniom jest np. Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych.

Sokołowski tłumaczy, że jest lekarzem w czwartym pokoleniu, a jego ojciec dostał nakaz pracy i wcale nie była to dobra rzecz.
Andrzej Sokołowski
Prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych

Nakazy pracy lekarzy rezydentów czy stażystów - o tym należałoby zapomnieć, to nie ten system. We współczesnym czasie lekarze przyjdą do pracy, jeżeli szpital będzie ładny, warunki płacy będą dobre, a lekarzy będzie odpowiednia liczba. Więcej

Prezes Sokołowski ma jak najbardziej rację. Problem w tym, że rządząca partia zamiast inwestować w ochronę zdrowia i zmieniać system, któremu daleko do doskonałości, próbuje bez zwiększania wydatków na ochronę zdrowia zrobić reformę. To oczywiście jest niemożliwe. Przypomnijmy, że wydajemy na ochronę zdrowia w Polsce jedynie 4,4 proc. PKB. To bardzo mało.

Węgry zachęcają
To rozwiązanie, o które preferuje prezes Sokołowski jest właśnie realizowane na Węgrzech, w kraju, który PiS stawia sobie za wzór. Węgierski rząd właśnie zapowiedział znaczne podwyżki płac dla pracowników ochrony zdrowia. Ma to zapobiec odpływowi kadry medycznej za granicę. Na Węgrzech brakuje 2 tys. lekarzy, czyli prawie tylu ilu pojechało z Węgier do pracy w Wielkiej Brytanii.

Pracownicy sektora zdrowotnego mają dostać nawet o 35 proc. wyższe wynagrodzenia.
Swoją drogą ciekawe, czy tym razem ministrowi Radziwiłłowi uda się obronić młodych lekarzy przed nakazem odpracowania studiów w ojczyźnie? A może zwyczajnie PiS straszy młodych lekarzy przed planowanym na 18 czerwca protestem lekarzy rezydentów, którzy domagają się się m.in. podwyżki płac. Przypomnijmy, że zarabiają 2200 zł netto lub 2500 zł netto, jeśli robią tzw. specjalizację deficytową.

Przymusowa praca np. za taką rezydencką stawkę przez 20 lat raczej nie jest uczciwym rozwiązaniem. W końcu politolodzy, prawnicy czy hydraulicy nie muszą odpracowywać swojego kształcenia.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nobel z ekonomii trafił w dobre ręce. Ci ludzie pomogli 5 milionom dzieci
0 0Koniec papierowych legitymacji! Szkoły wprowadzają w życie nowe przepisy MEN

NIE TYLKO POLITYKA

Sephora 0 0Udział w tym projekcie dużo nam dał". Współzałożycieli TOBO + MALA o programie dla kobiet
Rankomat 0 0Wyprawka dla niemowlaka. Co trzeba kupić i z jakim wydatkiem należy się liczyć?
OPINIA 0 0Koalicja wpadła w identyczną pułapkę, z jaką przez lata walczył PiS
CYTATY 0 0Pięć ważnych cytatów, które doskonale oddają nową sytuację w Polsce