
Instagramowe konto Calorie Brands śledzi ok. 30 tys. osób. To sporo, jak na takie, które dopiero co powstało. Ale czy można się dziwić, widząc zdjęcia opakowań ciastek i chipsów bez swoich nazw, za to z liczbą kalorii? Nie da się.
REKLAMA
Czas na brutalną szczerość. Trudno powstrzymać się przed kolejnym kęsem tłustego burgera z McDonald's. Równie trudno nie sięgnąć po czekoladowe ciastko z nadzieniem wartym grzechu obżarstwa. Nadzieja, że wina rozpłynie się w powietrzu, umiera ostatnia. Od kilku dni dobija ją autor Calorie Brands. Na Instagramie, miejscu, gdzie nic nie jest całą prawdą i tylko prawdą, znalazł odbiorców.

Paczki Lay'sów i żelek z misiem, puszkę Red Bulla czy frytki z "Maca" łatwo rozpoznać, choć pozbawiono ich nazw. Zastąpiły je kalorie. I tak solone chipsy mają ich 162, pizza - 1680, duet batonów 122, kilka ciastek z kolei aż 1905. "Tak marki powinny cię wspierać w osiąganiu letniej figury" – czytamy w opisie konta. Mimo że tego nie robią, znalazły godnego zastępcę, który zdaje się dopiero rozkręcać.
O tym, ile kosztuje zajadanie się fast-foodami czy słodyczami, kilka miesięcy temu uświadamiali twórcy strony "Fit Talerz". Obok zdjęć burgera, piwa czy puszki coli pojawiał się dystans, który trzeba pokonać, aby je spalić. W niektórych wypadkach to ponad 10 km.
źródło: sobadsogood.com
