Tomasz Zimoch nie zawiódł podczas meczu Polska - Szwajcaria.
Tomasz Zimoch nie zawiódł podczas meczu Polska - Szwajcaria. Fot. Screen / TVN24

"Ja nie wiem, co on bierze, ale powinien ograniczyć zażywanie" – pisze internauta w reakcji na emocjonalny występ Tomasza Zimocha. Dziennikarz darł gardło, komentując ostatnie chwile meczu Polska - Szwajcaria. Kwieciste opisy i krzyki radości potwierdzają, że Zimoch to mistrz wśród komentatorów.

REKLAMA
Zwolniony przez Polskie Radio dziennikarz pokazał klasę. Nie piąty rzut karny, ale "akord na piłkarskiej klawiaturze", Grzegorz Krychowiak nie widział bramki, tylko Łuk Triumfalny, krocząc "spokojnie, jakby szedł Polami Elizejskimi z ukochaną kobietą". Tak opowiadać o decydującej dla polskiej reprezentacji chwili może wyłącznie Tomasz Zimoch. Na antenie TVN24 dał z siebie wszystko.
– Grzegorz Krychowiak chwycił piłkę w spocone dłonie – relacjonował najdłuższe sekundy w historii polskiej piłki nożnej. Gdy minęły, słychać było tylko jedno: "Gol, gol, gol,gol!". Marsylia może się już na nas szykować, nadciągamy, krzyczał Zimoch. Każdy z piłkarzy, jego zdaniem, to hrabia Monte Christo z kart powieści Aleksandra Dumasa. – Niech tę powieść pisze Adam Nawałka! – życzył sobie komentator. A nam, żebyśmy rezerwowali czas i "wszystko zamknęli" na czas meczu z Portugalią. Ale chyba nie musi o to prosić.