
– Staram się odczarować muzykę diso-polo. Ona nie jest gorszym elementem kultury polskiej – mówi Rafał Dominik, lider zespołu diso-polo „Galactics”, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie w pracowni malarstwa Leona Tarasewicza. Dominik wystawia swoje prace m.in. w „Zachęcie”, a nawet weźmie udział w ekspozycji w Nowym Jorku.
REKLAMA
Robisz sobie jaja? Artysta, warszawiak i gra disco-polo!
Nie. To całkowicie poważnie.
Kiedy ostatni raz koncertowałeś?
W Katowicach w BWA, jakiś miesiąc temu. Przy okazji mojej i Szymona Żydka wystawy „Sztuka w naszym wieku”. To jest druga edycja tej wystawy po warszawskiej „Zachęcie”.
A reakcja widzów na koncert. W końcu przychodzą do galerii, aby się „odchamić”, a tu są zaskoczeni muzyką, która z kulturą wysoką się nie kojarzy.
Generalnie reakcja jest dwufazowa. Zaskoczenie, niedowierzanie i ironia. A potem może trochę wymuszone pozytywne opinie. Staram się odczarować muzykę diso-polo. Ona nie jest gorszym elementem kultury polskiej.
Widziałem twoje zdjęcie z Kamilem Chludzińskim z „Extazy”. Jego utwór „Nektar z banana” mnie roztrzaskał.
„Extazy” koncertowało w Warszawie. Nie mogłem odmówić sobie zobaczenia tego występu. Bardzo ciekawy zespół nowej fali disco-polo.
Ten rodzaj muzyki, kojarzy się z głęboką prowincją. A ty jesteś warszawiakiem. To skąd to zainteresowanie?
Zawsze mnie pociągała popkultura, kultura klasy „B”,. Wychowałem się na filmach Van Damme, pizzy, żółwiach ninja i grach video. Disco-polo wpisuje się ten obraz. W latach 90-tych był szał na muzykę Eurodance. Byłem nią zachwycony, myślałem, że to muza amerykańska. Najpierw zdziwiłem się, że to wykonawcy z Europy, w tym polscy. Zacząłem to po prostu zgłębiać.
Kiedy zainteresowanie przerodziło się w „Galactics”?
Chyba, na trzecim roku studiów w Akademii Sztuk Pięknych. Mieliśmy za zadanie uchwycić dynamikę. Zrobiłem stoisko muzyki diso-polo. Wyciąłem z kartonu ludzi, przygotowałem pudła z płytami i zaprojektowałem okładkę płyty. Kompakty były puste, nienagrane.
I uznałeś, że warto zapełnić utworami?
Przy tworzeniu muzyki i słów inspiracją była grupa „Akcent”, czyli ta pierwsza fala disco-polo. Tworząc ją traktowałem, jako superdziwo i estetykę z przymrużeniem oka.
A reszta zespołu...
Krzysztof Czajka i Michał Grzymała. Oni wtedy ruszali tylko ustami. Teraz razem piszemy i komponujemy.
Układy choreograficzne też macie?
Pracujemy nad nimi. Idzie nam... drętwo. Myślimy nad jakimiś tancerkami czy tancerzami.
„Patrzyłem w niebo a ty płakałaś
chciałaś do domu – twoja sprawa
kupiłem sukienkę, kupiłem samochód,
posłuchaj kochanie, ta miłość jest w prochu” - to fragment z piosenki „Czy masz żal”. Czy taka „romantyczna” tematyka dominuje w waszym repertuarze?
chciałaś do domu – twoja sprawa
kupiłem sukienkę, kupiłem samochód,
posłuchaj kochanie, ta miłość jest w prochu” - to fragment z piosenki „Czy masz żal”. Czy taka „romantyczna” tematyka dominuje w waszym repertuarze?
Owszem śpiewamy o miłości udanej i tej zawiedzionej, ale też o tabu czyli miłości męskiej, przyjaźni facetów. Zwłaszcza, że w nas duszy słowiańskiej zaszczepiony jest mit męskiej przyjaźni. Chociaż mamy też utwory o podrywaniu, wakacjach.
Kiedy występ w Ostródzie na festiwalu miłośników diso-polo?
Kiedy występ w Ostródzie na festiwalu miłośników diso-polo?
Nie, nie chciałbym tam występować. To jest inny rodzaj publiki. My nie do końca jesteśmy prawdziwym diso-polo. Jesteśmy taką przejściówka między światami sztuki.
A twórczość artystyczną zaniechałeś?
Raczej to występy zespołu zdarzają się bardzo rzadko. Teraz przygotowuję kilka wystaw grupowych w Zachęcie, potem solową w Kasia Michalski Gallery. Będę brał też udział ekspozycji w Nowym Jorku.
Widziałem zdjęcia z twojej wystawy „Sztuka w naszym wieku”. A na nim ludzik-kawałek rysunku naskalnego walczy z ludzikiem-aparatem. Co chcesz powiedzieć w swoich pracach?
W tym przypadku chcieliśmy żeby trafiła głównie do ludzi spoza art-worldu. Staram się robić sztukę popową, masową.
Łatwą?
Łatwą?
Nie, staram się opowiedzieć łatwo o trudnych sprawach. Chcę tworzyć sztukę zrozumiałą dla siebie tylko taką, którą sąsiad z bloku, mój wujek chcieliby obejrzeć i zastanowić się. Może to mi się podoba w disco-polo, że nie dzieli swoich odbiorców. Bawisz się przy niej i jest ok.
Napisz do autora: wlodzimierz.szczepanski@natemat.pl
