
O tym, jak wygląda Polska B, czyli ta część kraju, która najbardziej wg zapowiedzi Beaty Szydło miała zyskać na zmianie władzy pisze Joanna Pasztelańska w reportażu opublikowanym w Dzienniku. Przedstawia obraz prowincji gdzie brak jet pracy, perspektyw na poprawę sytuacji finansowej, a jeśli ktoś ma do wydania więcej pieniędzy, to tylko za sprawą programu Rodzina 500+.
REKLAMA
Trzech bohaterów reportażu opowiada, jak wygląda ich życie rok po tym, jak PiS wygrało wybory parlamentarne. Marian ma gospodarstwo, Krystyna sklep a Karol bez skutku szuka lepszej pracy.
Marian mówi wprost, że poprawy nie zaobserwował, co gorsza – wiele wskazuje na to, że w tym roku będzie gorzej niż w latach poprzednich. Żyje z tego, co uda się samemu wyhodować. Ma zwierzęta i kawałek ziemi, w zeszłym roku jeszcze były pieniądze z dopłat unijnych. W tym pójdą na spłatę kredytów, jakie musiał wziąć, żeby ziemię obsiać. Wszystko dlatego, że Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa nie wypłacała rolnikom pieniędzy na czas i ci musieli szukać pieniędzy w bankach.
Zdecydowanie lepszy humor ma Krystyna. Prowadzi sklep od 15 lat, a teraz obroty wzrosły. Kiedyś sprzedawała najtańszą żywność, dziś coraz więcej klientów pyta o kozie sery czy jedzenie z wyższej półki. Skąd mają więcej pieniędzy do wydania? To proste – z 500+. Jedni kupują za to ubrania i jedzenie dla dzieci, ale są i tacy, co ładnie się ubiorą i przyjdą do sklepu po alkohol. A potem piją przez kilka dni.
Jej syn Karol nie mieszka z matką. Znalazł pracę jako kierowca i próbuje jakoś wiązać koniec z końcem za 1500 zł miesięcznie. Bez szans na kredyt mieszkaniowy, bez szans na zaoszczędzenie większych pieniędzy a lata lecą. Jego dziewczyna wciąż liczy na to, że wreszcie się pobiorą i zamieszkają razem, ale Karol nie widzi szans na to, żeby w rodzinnej miejscowości móc zarobić na rodzinę. Już prędzej w Niemczech.
Krystyna, choć sklep dobrze prosperuje, ma żal do siebie. Jak pisze Joanna Pasztelańska, Krystyna obwinia się o to, że nie zaczęła robić kariery w polityce. Sama by się zaczepiła jako sekretarka wójta i może dla syna znalazło by się jakieś zajęcia. Może za jakiś czas na konkgresie PiS miałby okazję powiedzieć, że jego narzeczoną jest partia?
źródło: dziennik.pl
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
