Po sylwestrowych napaściach w Niemczech mówiło się o kilkuset ofiarach, w rzeczywistości mogło być ich ponad 1000. To wynika z raportu policji, który wyciekł do mediów.
Po sylwestrowych napaściach w Niemczech mówiło się o kilkuset ofiarach, w rzeczywistości mogło być ich ponad 1000. To wynika z raportu policji, który wyciekł do mediów. Fot. Screen za forntpagemag.com/YouTube

31 grudnia w Niemczech doszło do ataków na tle seksualnym. Zidentyfikowano 120 przypadków napaści, 4 osoby skazano. Tymczasem na światło dzienne wychodzą nowe, szokujące dane, do których dotarli dziennikarze.

REKLAMA
Redakcja "Sueddeutsche Zeitung" na podstawie policyjnych dokumentów ustaliła, że w Sylwestra ucierpiało ponad 1200 kobiet - w tym 600 w Kolonii i 400 w Hamburgu. Za atakami na tle seksualnym stali mężczyźni z "północnoafrykańską urodą". Mowa o ok. 2 tys. osób, zatrzymano jednak tylko 120.
Szef Federalnego Urzędu Kryminalnego Holger Münch przyznał, że nie da się do końca wyjaśnić sylwestrowych wydarzeń. Ich skala po prostu przerasta możliwości służb.
Zarzuty usłyszało dotąd kilku napastników, m.in. Hussein A. z Iraku i Algierczyk Hassan T. Obaj przebywali w Niemczech od dwóch lat i nie wiadomo, czy legalnie. O związku między napaściami i falą uchodźców przekonują lokalni politycy, jak i policja - większość sprawców to przybysze z Syrii.