Patryk Małecki ma się teraz nas czym zastanawiać.
Patryk Małecki ma się teraz nas czym zastanawiać. fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta

Patryk Małecki, piłkarz Wisły Kraków, sprawił już swojemu klubowi liczne problemy. Ale teraz działacze uznali, że miarka się przebrała. Wczoraj klub powiadomił, że niesfornego piłkarza odsuwa od gry na okres pół roku. Piłkarz nie może z Wisłą trenować, nie może też grać w Młodej Ekstraklasie. I w ostatnich godzinach obrywa mu się we wszystkich mediach. My postanowiliśmy zadzwonić do jego menadżera Bartłomieja Bolka. Zapytaliśmy, co będzie z Patrykiem na pół roku przed mistrzostwami Europy.

REKLAMA
Wyobraża pan sobie Patryka Małeckiego, który przez pół roku przed Euro w ogóle nie gra w piłkę?
Powiem tak. Mogę zrozumieć, że odsunięto mi zawodnika z zespołu, ale najczęściej piłkarza przesuwa się do Młodej Ekstraklasy Nasza kancelaria już została poproszona o zbadanie, czy taka decyzja Wisły nie kłóci się z przepisami PZPN.
Patryk powinien teraz gdzieś odejść, a możliwości są bardzo ograniczone.
To nie jest najlepszy moment na poszukiwanie nowego klubu. Prawie w całej Europie okno transferowe jest już zamknięte. Zostaje tylko Rosja, bodajże do 24 lutego. No i liga polska.
Są już jakieś oferty?
Na razie nie mamy żadnej oferty. Pracujemy nad pozyskaniem takowej. Nie ukrywam, że zaskoczyła nas tak surowa decyzja. Wie pan, nasz dotychczasowy plan był taki, że Patryk odchodzi z Wisły latem, po Euro.
Wyobraża pan sobie Patryka w jakiejś innej polskiej drużynie?
Nie mogę tego wykluczyć, ale jest to mało prawdopodobne.
Portal Weszlo.com napisał jakiś czas temu, że Patryk w Krakowie obraca się wśród nieciekawych ludzi. Wśród klakierów, pochwalających jego wybryki.
Bez komentarza.
Rozmawiał pan z nim po tym, co się stało?

Tak.
No i?
Zrozumiał, że popełnił błąd. I liczy się z jego konsekwencjami.
Przeczytałem w "Gazecie Wyborczej" pana wypowiedź: "Zachodnie kluby potrafią korzystać z internetu i zaraz dowiedzą się, jakie sprawia problemy. Jedyna opcja to Wschód, tam mniejszą uwagę przykładają do takich rzeczy. No i nie patyczkują się z niesfornymi graczami".
Bzdura. Takich słów nigdy nie powiedziałem. Niech pan to wyraźnie napisze. To jakaś paranoja. Zresztą w tym samym tekście, czytałem go przed chwilą na Onecie, jest też napisane, że zgłosimy się do Wydziału Dyscypliny PZPN. A tego też nie powiedziałem. Powtarzam, sprawę bada nasza kancelaria i ona zwróci się do kogo trzeba.
Ale spór będzie?
Tego nie wykluczę.