Fot. shringgg/Instagram.com

Kto by pomyślał, że moda zaadoptuje pryszcze, mokre włosy i brudne, powyciągane koszulki. Chociaż ten ostatni "trend" nie zaskakuje tak bardzo jak zaniedbana cera, wpisuje się w to, co dzieje się w jednym pokoju w domu zwanym moda. Bycie obleśnym nie jest złe - może być fajne, bo pokazuje atrakcyjny stosunek do życia.

REKLAMA

Mokre włosy Twarzą tego trendu jest Kendall Jenner. Tak przynajmniej twierdzi biblia mody - "Vogue". Na zdjęciu widzimy gwiazdę światowego modelingu w mokrych (ale nie wilgotnych) włosach. Przedziałek na środku, całość przylega do głowy. Oczywiście nie podejrzewamy, że Jenner wychodzi tak na ulicę, ale zdjęcie jest sygnałem do tego, co zaczynają promować fryzjerzy.

Kendall Jenner.
Kendall Jenner. Fot. calvinklein/Instagram.com
Fot. kendall_jenner/Instagram.com

Wszyscy znamy "mokrą włoszkę" - to jedna z tych fryzur, z których śmiejemy się oglądając zdjęcia z lat 80., 90. a nawet z 2000. Najpopularniejsza modelka lat 1990 Kate Moss u szczytu swojej sławy chodziła w lekko nawilżonych włosach, a efekt ten uzyskiwała za pomocą kosmetyków. W rezultacie wyglądała, jakby miała przetłuszczone włosy.

logo
  • logo
  • logo
  • logo
logo

Mimo że fryzjerzy przekonują do wypróbowania kosmetyków, które pomagają uzyskać efekt niewysuszonych włosów - co przecież kojarzy się z higieną, nie jesteśmy do tego przekonani. W końcu osoba, która przez cały dzień ma "lekko wilgotną" czuprynę, może być posądzona właśnie o to, że o siebie nie dba! Trend prostych mokrych włosów uznajemy za budzący wstręt - mimo że na swoich pokazach promuje go dom mody Dior!

Fot.Dior/ Instagram.com
Fot. Dior/Instagram.com

Pryszcze, wory pod oczami, przebarwienia W czerwcu odbył się mediolański Tydzień Mody. Nie lada sensacją był pokaz projektanta Moto Guo. Mężczyzna pokazał stroje ekstrawaganckie, nawiązujące do stylu vintage z lat 80. i 90. Jednak przerysowane trendy z tamtych lat nikogo już chyba w modzie nie dziwią. A przynajmniej nie powinny.

Ft. attitude_models/Instagram.com
Fot. best_clothing/Instagram.com

To, co przyciągnęło uwagę gości zebranych na pokazie, ma niewiele wspólnego z modą w znaczeniu, które znaliśmy do tej pory. Modele wyglądali jak geeki - potargani, lekko „odklejeni” od rzeczywistości - brzydcy. Ich brzydota brała się z tego, że nie mieli na sobie makijażu - albo mieli dorysowane… pryszcze, wory pod oczami i przebarwienia.

logo
  • logo
  • logo
  • logo
logo

Być może jest to element manifestacji naturalności - w końcu ludzie na co dzień borykają się z trądzikiem, a niektóre kobiety bez warstwy podkładu czy pudru nie wyglądają atrakcyjnie. Jednak w czasach, w których modelki plus size krytykują projektantów, a piosenkarka Alicia Keys opowiada w prasie o tym, że przestała się malować, nic nie powinno nas dziwić.

Fot. Moto Guo/Instagram.com
Fot. threeandaquarterstars/ Instagram.com

Stary t-shirt, czapka z daszkiem Podczas tegorocznej edycji festiwalu Opener wystąpił kanadyjski muzyk, którego wielką miłością darzą amerykańscy młodzi ludzie. Mac Demarco nie jest wielką gwiazdą w Polsce, ale jego występ na Alter Stage zgromadził sporą widownię. Artysta przyciąga jak magnes tych, którzy cenią sobie dobrą muzykę (jego utwory nie chcą wyjść z głowy) i beztroski styl bycia.

Mac Demarco jest raczej brzydki i raczej zaniedbany. Ma diastemę, potargane włosy, kilkudniowy zarost, chodzi ubrany niedbale. Zwykle widywany jest w rozciągniętym t-shircie z nadrukami odwołującymi się do kultury lat 90., przetartych spodniach i w wygniecionej czapce z daszkiem. I fani coraz częściej kopiują jego styl, chociaż niedbalstwo w ubiorze funkcjonuje również wśród tych, którzy nie są jego miłośnikami. To po prostu wielokrotnie omawiany przez media norm core - tylko w wersji hard. Czyli nie kupuj nowych ciuchów, załóż to, co leży na dnie szafy, niczym się nie przejmuj.

Mac Demarco jest typowym oblechem. Jego Instagram to popis brzydkich min, skacowanej twarzy i głupich żartów - takich jak podpalanie swoich gazów. Ale jego fani to kochają, bo robi to z premedytacją. To kolejny manifest normalności, który szturmem przedziera się do mody i kultury. Widocznie jesteśmy zmęczeni wystylizowanymi gwiazdami, chcemy aby świat mediów zrównał się z prawdziwym życiem.

Zwykle spodnie, zwykła bluza - prosto i modnie!
Zwykle spodnie, zwykła bluza - prosto i modnie! Fot. Bartosz Bańka/Agencja Gazeta
Fot. Opener Festival/Instagram.com

Mimo że na Openerze wśród kobiet królował styl festiwalowy - czyli wianek na rozpuszczonych włosach, kalosze i kamizelki z frędzlami, a wśród mężczyzn niepokonane były koszule w kratkę - można odnieść wrażenie, że ta przesada w stylizacjach ustąpiła normalności. Już nie wstydzimy się nosić czapek z daszkiem, które wynieśliśmy na strych po gimnazjum, zwykła bluza z kapturem nie jest już symbolem nudy i braku pomysłu.

Opener powoli przestaje być rewią mody, a stroje niektórych festiwalowiczów są demonstracją.
Opener powoli przestaje być rewią mody, a stroje niektórych festiwalowiczów są demonstracją. Fot. Renata Dąbrowska/Agencja Gazeta

Styl obleśny jest w cenie. Można potraktować go jak ciekawostkę, można przejść obok niego obojętnie. Ważne jest jednak to, że świadomość odbiorców mody i kultury jest coraz większa - czas zerwać z dyktaturą piękna!

Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl