
W PRL-u robili o tym filmy. Ich treścią był urzędnik, który rządzi. Urzędnicza pieczątka zabija wiele rzeczy - stwierdził Jurek Owsiak, komentując zmiany zasad na tegorocznym Przystanku Woodstock.
REKLAMA
Tegoroczny Przystanek Woodstock będzie imprezą z podwyższonym ryzykiem. Będą bramki i strefy bez piwa. Owsiak przekonuje, że przyjął tę decyzję z pokorą i podkreślił, ze jako organizator, chce zapewnić bezpieczeństwo gościom.
Zaznaczył jednak, że decyzja jest kuriozalna. Wspomina, że otrzymał sześciostronicowe uzasadnienie od Komendy Głównej. – Podejrzewam, że zostało napisane przez ludzi, którzy tu nigdy nie byli. Bo właśnie tutaj przez wiele lat nasza współpraca ze służbami mundurowymi była rewelacyjna - mówi.
Jak pisaliśmy, tegoroczny Przystanek Woodstock będzie ogrodzony bramkami. Powstaną też specjalne strefy bezalkoholowe. Wszystko dlatego, że policja uznała, że jest to impreza o podwyższonym ryzyku.
Największą zmianą będzie ogrodzenie. Wejście na imprezę będzie prowadzić przez bramki, przy których dokonywana będzie kontrola. Dodatkowo wyznaczone będą nowe strefy bezalkoholowe.
Impreza w Kostrzynie nie podoba się rządzącym. Negatywnie ocenił ją m.in. poseł PiS prof. Jacek Kurzępa. – Widzę, jak dorośli, nawaleni jak bąki, obnażają się. I widzę zarówno gołe d*py młodych, rozochoconych ludzi, jak i dorosłych, napitych jak bąki. Jest tak, czy nie jest? No jest - powiedział.
źródło: TVN24
