
Uzbrojona grupa osób wtargnęła do siedziby policji w Erywaniu. Pracownicy, w tym zastępca komendanta głównego armeńskiej policji, zostali wzięci jako zakładnicy.
REKLAMA
Przed atakiem w sieci pojawiły się nieprawdziwe informacje o zamachu stanu. Wszystko jednak wskazuje, że to odosobniony incydent. Według oświadczenia służb bezpieczeństwa Armenii żadne inne budynku nie zostały zajęte.
Lokalne media donoszą, że napastnicy domagali się ustąpienia rządu i prezydenta, a także uwolnienia opozycjonisty Jiraira Sefiltyana. Zatrzymano go w czerwcu, pod zarzutem planowania zajęcia budynków i infrastruktury komunikacyjnej.
Z niepotwierdzonych informacji wynika, że dwóch zakładników zostało zwolnionych. Potwierdzono, że wśród uwięzionych znajduje się Yeghiazaryan Vardan, zastępca komendanta głównego policji w Armenii.
Armenia od dłuższego czasu walczy z wewnętrznymi napięciami. Rok temu doszło do starć pomiędzy policją a protestującymi, którzy domagali się wydania armeńskim władzom przetrzymywanego w rosyjskiej bazie żołnierza, oskarżonego o zabójstwo sześcioosobowej rodziny.
Do próby zbrojnego przewrotu doszło w Turcji. Ostatecznie jednak poddały się dziesiątki żołnierzy próbujący obalić prezydenta Recepa Erdogana. Sam przywódca wrócił już do Stambułu, gdzie przemówił do tłumu zwolenników. Zapowiedział, że organizatorzy zamachu zostaną ukarani. Tragiczny bilans starć, często z użyciem ciężkiej broni, to ponad 260 zabitych i ponad tysiąc rannych.
