Po ataku 17-letniego Afgańczyka w Wuerzburgu w Bawarii, Niemcy boją się kolejnych ataków.
Po ataku 17-letniego Afgańczyka w Wuerzburgu w Bawarii, Niemcy boją się kolejnych ataków. Fot. Shuterrstock

Już nie witają ich z otwartymi ramionami, jak rok temu. Dziś boją się coraz bardziej. W ubiegłym roku do Niemiec przybyło ponad 2 miliony imigrantów. To rekord - o 46 procent więcej niż w 2014 roku. Większość z Europy, ale ponad milion przyjechało z Azji czy Afryki w celach azylowych. To oni w większości nie mają pracy, nie znają języka, są gorzej wykształceni niż na początku przypuszczano. Zatrudnienie w 30 czołowych niemieckich firmach znalazło dotąd tylko... 54 uchodźców.

REKLAMA
Atak 17-latka w Würzburgu był wstrząsem, który w ostatnich miesiącach powoli narastał. Nagle okazało się, że takich chłopców, jak 17-latek, który siekierą zaatakował pasażerów w pociągu, może być nawet 60 tysięcy. To młodzi ludzie, którzy przyjechali do Niemiec bez rodziców, głównie z Afganistanu. Wielu pogrążonych w samotności, coraz bardziej sfrustrowanych beznadzieją tego, że nic w ich życiu się nie zmienia. Potencjalne środowisko "samotnych wilków".
Nie wiedzą, do jakiego świata należą
W porównaniu z 2014 rokiem, liczba wniosków azylowych złożonych przez takich mężczyzn wzrosła aż trzykrotnie. W podtekście – to potencjalny materiał na radykalizację poglądów.- Sytuacja jest poważna - ocenił po Würzburgu szef niemieckiego MSW. Niemcy naprawdę zaczęli się bać.
logo
Fot. Screen/Twitter
Pomijając wszystko, to trudny, młodzieńczy wiek. Deutsche Welle cytuje dyrektora jednego z ośrodków, który mówi, że w ciągu ostatniego roku około 180 nieletnich uchodźców musiało przejść psychoterapię. – Nie wiedzą, do jakiego świata należą. Gdyby mieli pełne poczucie, że jest dla nich miejsce w społeczeństwie, że ktoś o nich dba, wtedy nie ulegaliby radykalizacji – skwitował. I to jest kwintesencja. Bo wielu tego nie czuje. Mimo wysiłków Angeli Merkel, niewiele w życiu tych ludzi się zmieniło.
Już nie ma napisów "witajcie"
Za to przeciętny Niemiec widzi minusy coraz bardziej. Federalny urząd pracy opublikował dane, które pokazują, jak fatalnie jest z edukacją i kwalifikacjami tych, którzy przybyli w ostatnim czasie i zarejestrowali się jako bezrobotni. Trzy czwarte nie ma nawet ukończonej szkoły zawodowej. 74 proc. nigdy nie ukończyło żadnego zawodowego przeszkolenia, a 58 proc. nawet nie zakwalifikowałoby się do sprzątania. Tylko 4 proc. ma wysokie kwalifikacje.
logo
Fot. Screen/Twitter
Niemcy już nie patrzą z taką ufnością, nie machają transparentami z napisem "Witajcie". BBC pięknie pokazała to w swoim reportażu z Oberhausen, które przyjęło najwięcej uchodźców. Dwukrotnie dziennikarze odwiedzili to miasto. Pierwszy raz jeszcze w ubiegłym roku, gdzie każdy z otwartym sercem witał uchodźców. I pół roku później, gdy atmosfera mocno się zmieniła. Już pojawili się tacy, którzy narzekali, że generują 11-procentowe bezrobocie. Po napadach i molestowaniu ponad tysiąca kobiet w Kolonii wielu mieszkańców wzywało do zorganizowania ulicznych patroli.
logo
Fot. Screen/Twitter
"Jak ci się nie podoba, wracaj"
Spirala zdaje się nie mieć końca. Frustracja narasta po obu stronach. W Niemczech, o czym pisaliśmy już nie raz, antyimigranckie nastroje rosną w siłę, w wielu miastach odbywały się manifestacje. Ale z punktu widzenia imigrantów sytuacja wygląda tak, jak przedstawił to pewien 23-letni Ahmed z Syrii: "Jeśli poprosisz o pomoc, słyszysz: "Jeśli ci się nie podoba, wracaj do siebie". Odbierasz to, że nie jesteśmy mile widziani. Ale czyż to nie była Merkel, która nas tu zapraszała?".
Każdy ma swoje racje. Ale jednego odmówić nie można – do przyjazdu tutaj ktoś ich jednak zachęcił.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl