Słowacja miała w Polsce kupić sto pojazdów Rosomak. Nie kupi ani jednego.
Słowacja miała w Polsce kupić sto pojazdów Rosomak. Nie kupi ani jednego. Fot. Hiuppo / Wikimedia Commons, lic. Creative 3.0

Tomasz Siemoniak nie krył żalu po tym, jak Słowacja ogłosiła, że wycofuje się z kontraktu na zakup opancerzonych transporterów Rosomak. Polska miała na tym zarobić około 120 mln złotych, a pracę przy produkcji 100 pojazdów miało mieć około 4 tysięcy ludzi.

REKLAMA

To pierwszy taki kontrakt w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Polska strona zobowiązała się do dostarczenia 30 transporterów w "pierwszym rzucie" i dalszych 70 w późniejszym terminie. List intencyjny podpisali premier Ewa Kopacz i premier Słowacji Robert Fico. W czwartek wszystko wskazywało na to, że Słowacy definitywnie wycofali się ze wspólnego przedsięwzięcia.

MON bardzo szybko zaczął jednak dementować te doniesienie. "Informuję, że kwestie dotyczące pozyskania podwozi KTO ROSOMAK przez Ministerstwo Obrony Słowacji są kontynuowane, czego wyrazem były rozmowy w tej sprawie ministrów obrony Polski i Słowacji podczas szczytu NATO w Warszawie" — napisał rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz w komunikacie PAP.

O rezygnacji Słowaków zrobiło się już jednak głośno. Polskie media powoływały się na słowackie, które pierwsze podały tę informację. Tomasz Siemoniak mówił nawet w Sejmie, że rezygnację Słowaków z kontraktu na zakup Rosomaków należałoby wiązać z pogorszeniem relacji polsko-słowackich.

Przy kontrakcie bezpośrednio miałoby zatrudnienie 450 osób, a dalszych 3,5 tysiąca w ramach kooperujących zakładów. Wiele miesięcy trwało ustalanie szczegółów. Jednym z powodów, dla których Słowacy mieli krytycznie zacząć patrzeć na współpracę w Polską, miało być nocne włamanie do Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO. Jeszcze w grudniu zeszłego roku urzędnicy podlegający ministrowi Antoniemu Macierewiczowi wdarli się w nocy do siedziby CEK NATO. Po nocnej akcji urzędników MON, u szefa resortu interweniował minister obrony Słowacji.

B były minister MON i spraw zagranicznych Radosław Sikorski zastanawiał się na Twitterze, czy działania ministerstwa to głupota czy sabotaż.

źródło: Onet.pl