
Jeszcze piętnaście lat temu nosili je prawie wszyscy. Czarne, szare albo białe koszulki z prasowankami. Niektórzy dumnie zakładali te z wizerunkiem gwiazd rocka - Nirvany, Pearl Jamu, Sex Pistols czy Pink Floyd - te często były oryginalne, sprowadzane z zagranicy lub kupione w sklepie muzycznym. Niektórzy przechadzali się po ulicach w t-shirtach z Enrique Iglesiasem, Spice Girls, z Eminemem czy Tupaciem. Te najczęściej pochodziły z okolicznych bazarów.
REKLAMA
Po latach noszenia takich koszulek okazało się, że po są pierwsze nieeleganckie, niemodne - bo zasłaniają za dużo ciała, i zniszczone. Ci, którzy darzyli je sentymentem schowali je w pudła i wynieśli na strych. Przyszła pora na to, aby ponownie ujrzały światło dzienne. Nieważne, czy są wyblakłe, porwane, czy mole zrobiły w nich dziury - to dodaje autentyczności. Tego lata ten trend promują amerykańskie gwiazdy, pisze o nim "Vogue". W rockowym t-shircie vintage chodzi Rihanna, Pharrell Williams, Selena Gomez, ASAP Rocky i Kylie Jenner.
Mało prawdopodobne, że celebryci wyjęli swoje koszulki z domowej szafy. Raczej robią zakupy w sklepach, które zajmują się wyszukiwaniem perełek. Alessandra Brawn z Chapel NYC w ostatnim czasie zyskała sławę jako czarodziejka vintagowych t-shirtów. Ma jedną zasadę - jeśli chcesz nosić koszulkę z muzykiem, musisz znać chociaż kilka jego utworów. Nic na pokaz.
W kwestii koszulek z prasowankami nie ma wstydu. Modne jest wszytko, co nosiło się w czasach nastoletniego buntu i dziecięcych fascynacji boys bandami. Britney? Czemu nie! Metallica? Proszę bardzo! W tym sezonie nie ma bardziej gorącego i ogólnie dostępnego trendu.
Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl
