
Powstańcy nie kryją emocji i oburzenia wobec tego, co się w ostatnich tygodniach działo wokół obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Zbigniew Galperyn, wiceprezes ZPW znów w mocnych słowach mówił, że nie powinno się łączyć historii Powstania z bieżącą polityką.
REKLAMA
– To święto tych, którzy swym życiem i czynem dali świadectwo umiłowania wolności o godności ludzkiej. To ich święto i powinno należeć wyłącznie do nich – mówił w niedzielę Zbigniew Galperyn podczas uroczystości na placu Krasińskich do tłumów zebranych przed pomnikiem Powstania Warszawskiego.
Zbigniew Galperyn, jeden z najmłodszych uczestników Powstania uhonorowany Krzyżem Walecznych wyjaśniał też zebranym na placu ludziom, dlaczego doszło do odczytania nazwiska Lecha Kaczyńskiego podczas uroczystości. – Chodziło o to, żeby nie doprowadzić do eskalacji szalejących emocji, jakie sprawie towarzyszą od kilku miesięcy – mówił wiceprezes Związku.
– Jedni nazywają tę zmianę kompromisem, inni optymalnym rozwiązaniem, a jeszcze inni strategicznym sukcesem. Żadne z tych słów nie jest właściwe – mówił Zbigniew Galperyn.
Od kilku tygodni zastanawiano się, jak będzie wyglądać apel poległych na placu Krasińskich. Minister ON Antoni Macierewicz wydał swego czasu zarządzenie, że podczas uroczystości z udziałem Wojska Polskiego ma być odczytywany Apel Smoleński. Tak był między innymi w Poznaniu, gdzie na imprezie organizowanej przez władze centralne odczytano listę „poległych” w katastrofie prezydenckiego samolotu. Mimo sprzeciwu władz miasta.
Powszechnie obawiano się, że podobna sytuacja wydarzy się także w Warszawie. Po kilku tygodniach przepychanek między środowiskami Powstańców i rządem ustalono jednak, że nie będzie apelu smoleńskiego, a jedynie wspomni się o Lechu Kaczyńskim i kilku innych osobach, zasłużonych dla Polski i pamięci o tym zrywie sprzed 72 lat.
źródło: gazeta.pl
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
