
Jeden udawał bezrobotnego i jak co najmniej czterech innych żył z zapomogi. Dzisiaj oskarża się go o zaplanowanie listopadowego ataku w Paryżu. Do tego momentu zdążył otrzymać 19 tys. euro od państwa. Łącząc tę kwotę z pieniędzmi, które trafiły do pozostałych wychodzi ponad 50 tys.
REKLAMA
"Wall Street Journal" podaje, że piątka terrorystów z Paryża i Brukseli korzystała z pomocy społecznej. Belgowie wypłacili im więcej niż 50 tys. euro. Salah Abdeslam, według zdobytych informacji, oszukał państwo twierdząc, że nie ma pracy. Tak naprawdę był menadżerem i współwłaścicielem baru. Nie trudno się domyślić na co mógł wydać łatwo przychodzące środki.
– Zauważyliśmy, że system świadczeń jest podatny na nadużycia i wykorzystuje się do finansowania terroryzmu – powiedział "Wall Street Journal" Tom Keatinge , dyrektor Ośrodka Przestępstw Finansowych i Studiów nad Bezpieczeństwem w Royal United Services Institute w Londynie. – Co mamy zamierzamy z tym zrobić? – pyta. Ekspert zauważa, że najwyższy czas, by służby wnikliwej przyglądały się beneficjentom.
Żyjący "mózg" paryskiego ataku oczekuje na proces. Ciekawe, w jakich warunkach - otóż władze więzienia ze strachu, że popełni samobójstwo, dały mu do dyspozycji cztery cele, jedną zaadaptowali na prywatną siłownię. Słynniejszy od niego Anders Breivik odsiadujący karę 21 lat pozbawienia wolności za zabicie 77 osób, w kwietniu tego roku wygrał batalię o odszkodowanie. Przekonywał, że jest nieludzko traktowany przez państwo norweskie i dostanie za to górę pieniędzy.
źródło: wsj.com
