
100 tys. zł to jednorazowa kwota, która wpłynęła na konto 2-letniej Bianki zmagającej się z siatkówczakiem. Na leczenie dziewczynki w USA potrzeba 1,5 mln zł, trwa wyścig z czasem. Gdy kilka dni temu rodzice zaapelowali o pomoc, bardzo szybko udało się zebrać ponad 1 mln zł. To nie pierwszy taki przypadek. Nie tak dawno do jednej fundacji zgłosiło się dwóch darczyńców. Każdy wpłacił po milionie. Anonimowo.
REKLAMA
Rodzice Bianki usłyszeli diagnozę dotyczącą 3 guzów w obu oczach Bianki zaledwie dwa tygodnie temu. Do tej pory dziewczynka była zdrowa, normalnie się rozwijała, nic złego się nie działo. Poszli do okulisty, bo zauważyli dziwny błysk w oku dziecka. Diagnoza była wstrząsająca.
Gdy w środę widziałam w sieci zbiórkę dla dziewczynki, było tam nieco ponad 40 tys. zł. W czwartek był już ponad milion, w tym ta jedna, wielka kwota od jednej osoby. – Dziękuję, dziękuję, dziękuję – mówiła mama Bianki w Radiu Wrocław, w szoku, że taką kwotę udało się zebrać.
"Milion? Byłam pewna, że to żart"
Polacy potrafią pomagać. Udowodnili to nie raz. I coś w tym jest, że ci, którzy przekazują największe kwoty, zawsze chcą pozostać anonimowi. Takich przypadków w historii zbiórek pieniędzy w Polsce jest znacznie, znaczniej więcej. Kwoty, te największe, też potrafią robić wrażenie.
Polacy potrafią pomagać. Udowodnili to nie raz. I coś w tym jest, że ci, którzy przekazują największe kwoty, zawsze chcą pozostać anonimowi. Takich przypadków w historii zbiórek pieniędzy w Polsce jest znacznie, znaczniej więcej. Kwoty, te największe, też potrafią robić wrażenie.
– Zadzwonił do nas prawnik z pytaniem, czy klinika przyjmie milion złotych. Byłam pewna, że to żart – opowiadała w TVN 24 prof. Alicja Chybicka, dyrektor Przylądka Nadziei. Nie był to żart. Fundacja aż dwa razy w tym roku otrzymała wpłaty po milionie złotych każda. Jedna po drugiej, choć od różnych osób, na konkretny cel. Nigdy wcześniej, w 25-letniej historii tej fundacji, nic takiego się nie zdarzyło. Darczyńcy chcieli pozostać anonimowi. Została nawet podpisana umowa, która zapewniała i gwarantowała im anonimowość.
– Mamy bardzo wielu darczyńców. Niektórzy wpłacają co miesiąc 10, 20 czy 300 zł, inni wpłacają większą kwotę raz w roku, zwykle przed świętami Bożego Narodzenia. Jedna pani wpłaciła 50 tys. zł. Ale rzadko zdarza się tak ogromna wpłata z jednoczesnym zastrzeżeniem anonimowości – przyznaje Anna Czujko z fundacji. Kilka tygodni temu prof. Chybicka otrzymała też kopertę, w której były dwie obrączki, kolczyki, trzy złote płatki i pół pierścionka. A także list, że to dla małych pacjentów. Oraz informacja, że darczyńca chce pozostać anonimowy.
"Kończmy już tę zbiórkę"
Cieszą się z każdej wpłaty. Wydatków i potrzeb jest bardzo dużo. Fundacja była inicjatorem wybudowania we Wrocławiu kliniki Przylądek Nadziei. To najnowocześniejsza klinika onkologiczna dla dzieci w Polsce. – Jednorazowo mamy pod opieką 600 dzieci, a w ciągu 25 lat pomogliśmy 5 tys. małym pacjentom. Te duże kwoty zostaną przeznaczone na zakup rezonansu magnetycznego dla szpitala, przy którym znajduje się nasza klinika. Nasi pacjenci będą z niego korzystać w pierwszej kolejności – słyszę. Koszt rezonansu to ok. 9 mln zł.
Cieszą się z każdej wpłaty. Wydatków i potrzeb jest bardzo dużo. Fundacja była inicjatorem wybudowania we Wrocławiu kliniki Przylądek Nadziei. To najnowocześniejsza klinika onkologiczna dla dzieci w Polsce. – Jednorazowo mamy pod opieką 600 dzieci, a w ciągu 25 lat pomogliśmy 5 tys. małym pacjentom. Te duże kwoty zostaną przeznaczone na zakup rezonansu magnetycznego dla szpitala, przy którym znajduje się nasza klinika. Nasi pacjenci będą z niego korzystać w pierwszej kolejności – słyszę. Koszt rezonansu to ok. 9 mln zł.
Te kwoty robią wrażenie. Gdy rok temu trwała zbiórka dla małego Kajtka i momentalnie udało się zebrać 8 mln zł – największa wpłata wynosiła 21 tysięcy złotych. W czerwcu "Anonimowy Pomagacz", jak sam siebie nazwał, w piękny sposób zakończył zbiórkę dla chorego Stasia. Dorzucił brakujące 80 tys. zł ze słowami "Kończmy już tę zbiórkę".
W maju anonimowy darczyńca przekazał 26 tys. zł na analizator krwi dla 3-letniego Nikodema. Takich przypadków jest więcej. W fundacjach mówią, że cenna jest każda złotówka. I każdy, kto wpłaca nawet najdrobniejszą kwotę jest tak naprawdę anonimowy. Nie każdy jednak tę anonimowość tak mocno zastrzega. Fajna sprawa.
napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
