Wybuch petardy rzuconej na ulicy w Juan-les-Pins był przyczyną paniki, w której ucierpiało 41 osób.
Wybuch petardy rzuconej na ulicy w Juan-les-Pins był przyczyną paniki, w której ucierpiało 41 osób.

W nadmorskim kurorcie Juan-les-Pins oddalonym o 20 kilometrów od Nicei doszło do niespodziewanego ataku paniki, po którym do szpitali trafiło 41 osób. Ludzie biegli przed siebie, tratując wszystko po drodze, przewracając kawiarniane stoliki na chodnikach. Przyczyną był wybuch na ulicy petardy rzuconej przez nieznanych sprawców.

REKLAMA
Obeszło się bez większych strat, spośród 41 osób które z mniejszymi i większymi obrażeniami trafiło do szpitali 21 po udzieleniu szybkiej pomocy wyszło już do domów. Pozostałe 20 osób ma wyjść w najbliższym czasie. Policja szuka dowcipnisiów, którzy rzucili petardę i sprawili, że tłum ludzi w przerażeniu uciekał z miejsca domniemanego zamachu bombowego.
Trudno się dziwić ludziom, którzy usłyszawszy huk zaczynają uciekać. We Francji ostatnimi czasy dość często dochodzi do aktów terroru. Nie dalej jak miesiąc temu w Nicei, oddalonej tylko o 20 km od Juan-les-Pins, samotny terrorysta jadąc ciężarówką rozjechał 86 osób. W listopadzie 2015 roku w Paryżu zginęło w zamachach 131 osób.
Tym razem ataku terrorystycznego nie było. Podobnie, jak tydzień temu w Hiszpanii, gdzie pięć kobiet dla kawału zaczęło krzyczeć z przerażenia, czym spowodowało atak paniki. Czy terroryści przypadkiem nie wygrywają wojny ze światem Zachodu? Jednym z celów, jakie stawiają sobie terroryści jest sprawienie, że atakowane społeczeństwa zaczynają się bać.
źródło: TVN24

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl