
Reklama.
"W związku z pojawiającymi się spekulacjami na temat konsekwencji wypadku sprzed kilku lat, w którym mocno ucierpiałam, uprzejmie informuję, że wniosek o ukaranie był formalną koniecznością, by ubezpieczyciel mógł rozpocząć finansowanie koniecznego leczenia" – czytamy w przesłanym do nas oświadczeniu. – Leczenie ze względu na poważny charakter urazu nadal trwa i wymaga nie tylko sporych wysiłków, ale i dalszego pokrywania kosztów" – pisze aktorka.
Jak podkreśla Rosati, kieruje się własnym dobrem. "Sytuacja ta nie ma żadnego związku z relacjami z prowadzącym w czasie wypadku pojazd Panem Piotrem Adamczykiem i proszę o uszanowanie tej sytuacji i nie pisanie o rzekomych wzajemnych relacjach, które nie maja żadnego związku z formalnymi działaniami" – zaznacza i dodaje, że sprawa o której rozpisują się media, jest i pozostanie prywatną.
Przypomnijmy, Piotr A. usłyszał zarzuty spowodowania wypadku samochodowego w 2013 roku. Kodeks karny za taki czyn przewiduje nawet do trzech lat pozbawienia wolności. – Pani Weronika nie złożyła żadnych zeznań, to był tylko wniosek na piśmie o ściganie – powiedziała "Faktowi" prokurator Ewa Jałowiecka-Śliwa.