Zespół Szkół nr 1 w Milanówku – informacja o utworzeniu klasy "narodowo-matematcznej" wywołała burzę.
Zespół Szkół nr 1 w Milanówku – informacja o utworzeniu klasy "narodowo-matematcznej" wywołała burzę. Fot. Screen/Google Maps Street View

Dyrektor 1 LO w Milanówku od rana nie robi nic innego, tylko odbiera telefony. Ciężko się dodzwonić. Media z całej Polski chcą wiedzieć, co mu przyszło do głowy. Skąd pomysł na klasę narodowo-matematyczną. Telefony się urywają, o Milanówku mówią wszyscy, internet się śmieje, ludzie stukają się w głowę i kpią. – Czuję się z tym źle. Po co mi te wszystkie komentarze? Absolutnie nie było moim zamiarem wbijanie się w nurt polityczny – mówi w rozmowie z naTemat. Bo, jak tłumaczy, żadnej klasy narodowo-matematycznej, nie ma. O co więc ten szum?

REKLAMA
Spór wokół tej klasy przybrał już ogromne rozmiary i chyba końca nie widać. Portal newsweek.pl. który podał informację jako pierwszy, utrzymuje, że w szkole od września rusza klasa narodowo-matematyczna, a dyr. Zbigniew Rulega powiedział mu, że jest to reakcja na obecną sytuację w Polsce i świecie. Czyli m.in. na uchodźców.
I zaczęła się lawina, że szkoła będzie uczyć ksenofobii i promować militaryzm.
logo
Fot. Screen/Twitter
"To była tylko robocza wersja"
Dziś dyrektor twierdzi, że takie słowa nie padły. On przeciwko uchodźcom nic nie ma, do szkoły też chodzą dzieci cudzoziemskie. Został źle zrozumiany. Klasa w szkole powstaje, ale "z elementami wiedzy o bezpieczeństwie narodowym". Hasło "narodowo-matematyczna" było, jak zapewnia tylko roboczą wersją". On nawet nie jest pomysłodawcą tej klasy. Projekt utworzenia tej klasy pojawił się w marcu, a Zbigniew Rulega wygrał konkurs na dyrektora LO w kwietniu. I kontynuował projekt.
– Tak naprawdę żałuję, że udzieliłem tego wywiadu. Artykuł pozostawia wrażenie, że nowo utworzona klasa z elementami wiedzy o bezpieczeństwie powstała w obawie przed uchodźcami. To jest absolutnie nieprawdą! Ona jest skierowana do uczniów zainteresowanych studiami wojskowymi, pożarniczymi, policyjnymi – mówi.
"Wycofują się z nazwy, usuwają ze strony"
Dyrektor odsyła do strony internetowej, gdzie jak wół widnieje informacja o klasie "z elementami wiedzy o bezpieczeństwie narodowym", a także do ulotki dla kandydatów do LO, wydrukowanej kilka miesięcy temu, w której również jest identyczna informacja.
logo
Fot. Screen/.zs1-milanowek.pl/ULOTKA.PDF
Newsweek utrzymuje jednak, że wcześniej na stronie szkoły była informacja o klasie "narodowo-matematycznej". Na dowód zamieszcza screeny i pisze, że szkoła zmienia nazwę po jego publikacji – i na stronie internetowej, i na Facebooku.
newsweek.pl

Władze Liceum z Zespołu Szkół nr 1 w Milanówku zmieniają nazwę klasy „narodowo-matematycznej” na „mundurową” i usuwają dotyczące jej posty ze swojej strony i Facebooka. Ale na próżno. W internecie nic nie ginie. Czytaj więcej

Kto ma rację? Jaka jest prawda? Na Facebooku nie ma nic. Żeby było trudniej, szkoła ma dwie strony internetowe – jedną starszą, ale wciąż aktualizowaną.
logo
Fot. Screen/Twitter
O polityce nie chce rozmawiać
Zbigniew Rulega to bardzo doświadczony dyrektor, kierował już kilkoma placówkami, nie zawsze ciesząc się dobrą opinią. Były pracownik jednej ze szkół, w których pracował, mówi nam o chaosie i długach, jakie po sobie pozostawił. – Odszedł w atmosferze awantury. Osobiście nie wspominam dobrze współpracy z nim, ale uczniowie raczej go lubili. On zawsze starał się być po prostu fajny. Ale na pewno nigdy nie kojarzył się z polityką. Nawet nie znam jego poglądów, zawsze był apolityczny. Tak samo z religią. Nigdy nie okazywał, czy jest mocno religijny, czy wcale. Zawsze neutralny – mówi.
Dyrektor nawet nie chce o polityce rozmawiać. – Ja nie należę do żadnej opcji, do żadnej partii. Jeśli ktoś mówi o narodowcach to miesza pojęcia, bo ja nie mam z tym nic wspólnego. Absolutnie nie było moim celem wbijanie się w nurt narodowy. Tylko promocja zajęć pozalekcyjnych w mojej szkole – zapewnia.
To był strzał w dziesiątkę
Jakby nie było, klasa rusza. Zainteresowanie było ogromne. – To był strzał w dziesiątkę – mówią w sekretariacie, zupełnie nie rozumiejąc skąd ten cały zamęt. – Najwięcej chętnych było właśnie do tej klasy. Przyjęliśmy 14 dziewcząt i 10 chłopców – słyszę.
Atutem ma być strzelnica sportowa. Młodzi ludzie będą się uczyć strzelać, ale w planach – w ramach zajęć uzupełniających w starszych klasach – jest też łucznictwo, szermierka, brydż sportowy. Dodatkowe lekcje historii i WOS, a także pierwsza pomoc. Czy coś więcej? To się okaże. Przez ten szum niejeden rodzic będzie się teraz baczniej przyglądał, co się w klasie dzieje. I pewnie nie tylko rodzic.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl