
Dyrektor 1 LO w Milanówku od rana nie robi nic innego, tylko odbiera telefony. Ciężko się dodzwonić. Media z całej Polski chcą wiedzieć, co mu przyszło do głowy. Skąd pomysł na klasę narodowo-matematyczną. Telefony się urywają, o Milanówku mówią wszyscy, internet się śmieje, ludzie stukają się w głowę i kpią. – Czuję się z tym źle. Po co mi te wszystkie komentarze? Absolutnie nie było moim zamiarem wbijanie się w nurt polityczny – mówi w rozmowie z naTemat. Bo, jak tłumaczy, żadnej klasy narodowo-matematycznej, nie ma. O co więc ten szum?
Dziś dyrektor twierdzi, że takie słowa nie padły. On przeciwko uchodźcom nic nie ma, do szkoły też chodzą dzieci cudzoziemskie. Został źle zrozumiany. Klasa w szkole powstaje, ale "z elementami wiedzy o bezpieczeństwie narodowym". Hasło "narodowo-matematyczna" było, jak zapewnia tylko roboczą wersją". On nawet nie jest pomysłodawcą tej klasy. Projekt utworzenia tej klasy pojawił się w marcu, a Zbigniew Rulega wygrał konkurs na dyrektora LO w kwietniu. I kontynuował projekt.
Dyrektor odsyła do strony internetowej, gdzie jak wół widnieje informacja o klasie "z elementami wiedzy o bezpieczeństwie narodowym", a także do ulotki dla kandydatów do LO, wydrukowanej kilka miesięcy temu, w której również jest identyczna informacja.
Władze Liceum z Zespołu Szkół nr 1 w Milanówku zmieniają nazwę klasy „narodowo-matematycznej” na „mundurową” i usuwają dotyczące jej posty ze swojej strony i Facebooka. Ale na próżno. W internecie nic nie ginie. Czytaj więcej
Zbigniew Rulega to bardzo doświadczony dyrektor, kierował już kilkoma placówkami, nie zawsze ciesząc się dobrą opinią. Były pracownik jednej ze szkół, w których pracował, mówi nam o chaosie i długach, jakie po sobie pozostawił. – Odszedł w atmosferze awantury. Osobiście nie wspominam dobrze współpracy z nim, ale uczniowie raczej go lubili. On zawsze starał się być po prostu fajny. Ale na pewno nigdy nie kojarzył się z polityką. Nawet nie znam jego poglądów, zawsze był apolityczny. Tak samo z religią. Nigdy nie okazywał, czy jest mocno religijny, czy wcale. Zawsze neutralny – mówi.
Jakby nie było, klasa rusza. Zainteresowanie było ogromne. – To był strzał w dziesiątkę – mówią w sekretariacie, zupełnie nie rozumiejąc skąd ten cały zamęt. – Najwięcej chętnych było właśnie do tej klasy. Przyjęliśmy 14 dziewcząt i 10 chłopców – słyszę.
napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
