
Kilka miesięcy temu Alicia Keys napisała esej, w którym stwierdziła: "Nie chcę już ukrywać się pod makijażem". Przykrywał nie tylko jej twarz, ale wszystkie jej uczucia, te dobre i te złe. Manifest artystki część komentujących potraktowała jako chwyt marketingowy - mniej więcej wtedy wydała też nowy album.
REKLAMA
Minęło trochę czasu od kiedy artystka wyrzuciła kosmetyki do kosza. Widać to gołym okiem, widać też szczery uśmiech i emanującą z twarzy Keys radość. Nie jest tą samą osobą, co kiedyś. Swego czasu nęciła podkreślonymi szminką ustami i prostowała naturalnie kręcone włosy. "Nowa" Alicia nie żałuje, że z tego zrezygnowała.
"Wszechświat wreszcie mnie wysłuchał. Albo to ja wreszcie posłuchałam jego. Tak czy inaczej, projekt pt. #nomakeup trwa" – pisała na łamach Lenny Letter. Tekst udostępniły media na całym świecie, rozpoczęła się wielka dyskusja, w której głos zabrali również nasi czytelnicy. Zdania były podzielone, stawiano pytanie, w jakim celu Alicia decyduje się na taki krok. Chodzi jej o napędzenie sprzedaży płyty? A może rzeczywiście o to, żeby inni też spojrzeli w głąb siebie ?
Keys trzyma się tego, co postanowiła. Kilka dni temu śpiewała "Dream On" obok Miley Cyrus, koleżanki z programu "The Voice" i w przeciwieństwie do niej, taka jaką oglądają jej dzieci. Bez śladu podkładu. Wyglądała jak milion dolarów, z głosem wartym więcej niż milion. W telewizji, na ulicy, w sklepie spożywczym, na Instagramie jest tą samą osobą. Odważnie, pięknie i inspirująco. A to nigdy nie wyjdzie z mody.
źródło: self.com
