Nie jesteśmy sami, Węgrzy też mają aferę medalową. Order za zasługi dostała taka osoba, że inni postanowili oddać swoje
Nie jesteśmy sami, Węgrzy też mają aferę medalową. Order za zasługi dostała taka osoba, że inni postanowili oddać swoje Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

Nie ma co na siłę doszukiwać się podobieństw między naszymi krajami, one co chwila wyłaniają się same. Bo jak inaczej oceniać aferę z wysokim odznaczeniem państwowym, która właśnie przetoczyła się przez Węgry? Order Zasługi lub inaczej Krzyż Zasługi, otrzymał tam dziennikarz znany z rasistowskich i antysemickich poglądów. Człowiek blisko związany z Viktorem Orbanem. I afera wybuchła sto razy większa niż w Polsce przy okazji rzecznika MON. Jej skutek też ma dużo większy zasięg. Na znak protestu już blisko 100 osób zwróciło swoje ordery.

REKLAMA
To się nazywa skala protestu. W Polsce na taki krok zdecydował się tylko jeden, emerytowany major WP i spotkało się to z różnymi opiniami. Na Węgrzech liczba protestujących rosła lawinowo każdego dnia. Jeszcze w poniedziałek mówiono o 40 osobach. W środę ponad 70. Dziś - jest już prawie 100. Tutaj znajduje się ich pełna lista - wraz z licznikiem. I stale się powiększa.
logo
Fot. Screen/Twitter
W odróżnieniu od przypadku Bartłomieja Misiewicza, nie są to jednak wojskowi. Węgierska historia jest zupełnie inna, ale jakże wpasowuje się w podobny schemat. Medal za zasługi. Pytanie tylko, jakie? Gdzie ich szukać?
"Panie Prezydencie, jak Pan mógł?"
Na Węgrzech protestują artyści, naukowcy, dziennikarze, ludzie kultury, sami cywile. Osoby, które wcześniej otrzymały taki sam Węgierski Order Zasługi, a teraz poczuły się upokorzone faktem, że przyznano go komuś takiemu jak Zsolt Bayer – dziennikarz, który nie przebiera w słowach i otwarcie mówi o "wyeliminowaniu cygańskich zwierząt" czy robi aluzje do wyrzucenia muzułmanów na śmietnik. I nie chcą z tym orderem mieć już nic wspólnego.
"Panie Prezydencie, jak Pan mógł przyznać order komuś, kto podżega do mordowania?" – napisała jedna z tych osób w otwartym liście. Takich listów prezydent dostał zresztą więcej.

• András Polgár, biznesmen: "Państwo uważa za właściwe stawiać na piedestale rasistowskich kryminalistów. Nie można tego tolerować".

• László Bruszt, socjolog: "Jak może żyć pan w zgodzie z własnym sumieniem przyznając nagrodę człowiekowi, który wzywa do mordowania naszych rodaków?".

• Tamás Wittinghof, burmistrz miasta Budaörs : "To prowokacja. Czuję się moralnie zobowiązany, by zwrócić swój medal". Czytaj więcej

Rozczarowanie, wściekłość, ogromne zdumienie. Część Węgrów nie może uwierzyć, że to dzieje się naprawdę.
- Oficjalny biuletyn rządowy uważa jego "wzorowe osiągnięcia dziennikarskie" za jedną z przyczyn uznania jego zasług. Co powoduje, że większość dziennikarzy łapie się za głowę i zastanawia: czy my żyjemy w innym świecie niż Bayer i ci, którzy go nagradzają? On nie tylko ma poglądy rasistowskie i antysemickie, ale objawia coraz większą miłość do Putina, co rodzi nawet jeszcze więcej pytań o jego moralność - mówi naTemat Gabor Horvath, publicysta dziennika "Nepszabadsag".
"Nie zasługują, by żyć, jak ludzie"
Zsolt Bayer to jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci węgierskiego dziennikarstwa. Mocno prawicowa, wręcz skrajnie, niektórzy twierdzą, że nawet bardziej niż niejeden w ultraprawicowym Jobbiku. On sam teraz twierdzi, że wszystkie jego wypowiedzi, które wypominają mu media, zostały wyrwane z kontekstu i przeinaczone. W kraju, gdzie mieszka ok. 700 tys. Romów te wypowiedzi mają jednak jeszcze mocniejszy wydźwięk. Na przykład taka, że "cygańskie zwierzęta nie zasługują, by żyć jak istoty ludzkie, gdyż załatwiają swoje potrzeby tam, gdzie chcą". To samo z Żydami. Organizacje żydowskie też już protestują.
"Magyar Hirlap", gazeta, dla której pisał, płaciła już karę za dwa jego artykuły – uznano, że podżegają do nienawiści.
Bayer nie raz okazywał sympatię Polsce, znany jest czytelnikom i członkom Klubów "Gazety Polskiej". W 2012 roku był jednym z organizatorów prorządowej manifestacji, na którą przyjechało wielu Polaków z KGP.
Jest zresztą jednym z twórców Fideszu, bliskim i zaufanym człowiekiem Viktora Orbana. Za swoje rasistowskie komentarze kilka lat temu był nawet przez partię strofowany. Ale, jak piszą na Twitterze, najwyraźniej jest nietykalny. Na jednym ze zdjęć widać dwóch kolegów w świetnych humorach. Kroją tort z napisem "Fidesz". Bayer luźno ubrany, trzyma rękę w kieszeni. Orban nakłada mu tort na talerz.
logo
Fot. Screen/Twitter
"I co z tego? Dlaczego mam go zwrócić?"
Zsolt Bayer otrzymał medal w ubiegłym tygodniu, z rąk prezydenta Janosa Adera. Przy okazji przypadającego 20 sierpnia święta narodowego Węgier. Tu można pokusić się na jeszcze jedno porównanie z Polską – rzecznik MON też został uhonorowany podobnym odznaczeniem przy okazji ważnego, narodowego dnia. Zresztą, w morzu krytyki, żaden z nich nie widzi nic złego w otrzymaniu orderu. "I co z tego? Co to ma wspólnego z orderem? Dlaczego mam go zwrócić?" – odpowiedział dziennikarzowi gazety "Népszabadság", pytany o swoje rasistowskie komentarze. Stwierdził, że żal mu tych, którzy medale zwrócili: "Nie mogę pojąć, jak ci ludzie mogą być zamknięci w swoim własnym, małym i smutnym świecie".
Kancelaria Viktora Orbana już wzięła dziennikarza w obronę i zapowiedziała, że medalu mu nie odbierze. Nie ma powodu. Nie dostał go przecież za swoje poglądy, ani za ich szerzenie, tylko - jak twierdzi - za pracę dla ofiar komunizmu.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl