Kompromitacja Dudy na pogrzebie "Inki" i "Zagończyka". Mówił o 27 latach hańby. Miał na myśli rządy PiS?

Prezydent szuka winnych zwlekania z pogrzebem "Inki" i "Zagończyka". Twierdzi, że do teraz państwo było pozbawione godności.
Prezydent szuka winnych zwlekania z pogrzebem "Inki" i "Zagończyka". Twierdzi, że do teraz państwo było pozbawione godności. Fot. Bartosz Bańka / Agencja Gazeta
Jak to się stało, że aż 27 lat trzeba było czekać, by Polska mogła pochować swoich bohaterów? Takie pytanie zadał prezydent podczas pogrzebu "Inki" i "Zagończyka". Zapomniał o kilku istotnych faktach - szczątki obojga odnaleziono dopiero 2 lata temu, w marcu i czerwcu 2015 r. IPN potwierdził tożsamość Danuty Siedzikówny i Feliksa Selmanowicza.


– O ile do 89. roku można powiedzieć, że rządził ustrój tych samych zdrajców, którzy zamordowali „Inkę” i „Zagończyka”, to przecież po 89. roku teoretycznie nie – mówił Andrzej Duda. – Nie mam przekonania, że my, poprzez ten pogrzeb, przywracamy im godność. Oni nigdy godności nie stracili. My przywracamy przez ten pogrzeb godność państwu polskiemu – dodał.
Zwłoki zamordowanych przez komunistów odkryto w połowie września 2014 roku. W kilka miesięcy później Instytut Pamięci Narodowej poinformował, że szczątki jednej z osób należą do "Inki", niedługo potem zidentyfikowano "Zagończyka".

Andrzej Duda mówił o 27 latach hańby. Tymczasem PiS po raz pierwszy rządziło w latach 2005-2007, Lech Kaczyński nadał pośmiertnie Siedzikównie Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...