
Nie milkną echa wokół tego, co stało się w Gdańsku podczas pogrzebu „Inki i „Zagończyka”. Działacze KOD-u spotkali się z bardzo wrogim przyjęciem ze strony „młodzieży patriotycznej” i bojówek ONR. Premier Szydło mówi, że obecność KOD-owców była prowokacją. Problem w tym, że… sama ich zapraszała.
REKLAMA
W sobotę na YouTube pojawił się film, w którym Beata Szydło zapraszała wszystkich na pogrzeb „Inki” i „Zagończyka. Bądźmy tam razem, jesteśmy im to winni – mówiła premier do kamery a przekaz poszedł w świat. Trafił do wielu. Na niedzielnym pogrzebie spotkały się różne środowiska, różni ludzie, a w efekcie starły się, niestety zbyt dosłownie, różne poglądy.
W uroczystościach pogrzebowych uczestniczyła grupa działaczy KOD. Ich obecność nie spodobała się grupie członków ONR i tak zwanej „młodzieży patriotycznej”. Swój sprzeciw wyrazili tak od serca, jak potrafili najlepiej, wyzywając KOD-owców od najgorszych zdrajców ojczyzny, a szefa regionu gdańskiego poturbowali.
Co na to premier i politycy PiS? Mówią o prowokacji, której dopuścili się... no oczywiście, działacze KOD. Bo przyjechali, jakby ich kto zapraszał. A przecież Beata Szydło kierując swoje zaproszenie do wszystkich nie powiedziała ani słowa o tym, że akurat KOD ma nie przychodzić.
źródło: gazeta.pl
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
